 |
|
bo są ważni - mniej ważni - nieważni. a Ty przyporządkuj mnie, gdzie chcesz. byle szczerze.
|
|
 |
|
Doszłam do wniosku, że moje imię idealnie współgra z Twoim nazwiskiem. ;*
|
|
 |
|
kolejny raz z rzędu, wypijając w sylwestra kieliszek szampana, obiecasz sobie, iż w tym roku wszystko naprawisz, poukładasz, posklejasz serce i zabezpieczysz je do tego stopnia, że nikt go nie naruszy. zanim się obejrzysz znów będzie ten ostatni dzień grudnia, padający śnieg, petardy na niebie i poczucie tego, jak wciąż zakurzona, pokaleczona, gdzieniegdzie niezdarnie poszywana marną, białą nitką, jest Twoja dusza.
|
|
 |
|
pozdrawiam SHIIRTYY podpisującą wszystkie moje wpisy swoim nickiem i po wielokrotnym upominaniu nadal postępującą tak samo. gratuluję słonko, daleko nie zajdziesz. :) ~Gazowana.
|
|
 |
|
Badź, poprostu bądź moim prezentem na swięta, zobaczysz jaka moja gęba uśmiechnięta przysięgam że docenię to jeden raz w życiu, bo nie jesteś w moim sercu na zbyciu.
|
|
 |
|
mówisz jaka jestem , a nic nie wiesz o mnie , nie wiesz co czuje i o czym chcę zapomnieć !
|
|
 |
|
zabierz mi udręczające sumienie, rozdzierający ból głowy, zmieszane uczucia. gubię się.
|
|
 |
|
uwielbiam te momenty, kiedy kumpela spycha mnie z ławki, czego efektem jest jebnięcie się głową o kawałek metalu siedzenia obok i spierdolenie się wprost w błoto. kolejno moje zamroczenie, chwilowy brak kontaktu z rzeczywistością i znajomi, którzy nachylają się nade mną z bezcennym "ej, kurwa, żyjesz?!" i wypełniającym źrenice przerażeniem.
|
|
 |
|
moje wejście do domu z całymi mokrymi kozakami, deszczem cieknącym z włosów, całą kurtką i spodniami w błocie, nogami plączącymi się ze sobą, spuchniętym barkiem oraz natychmiastowa odpowiedź na pytanie, gdzie właściwie byłam: - na pasterce przecież!
|
|
|
|