 |
|
-dlaczego młodzi wybrali hip-hop? -bo mówi o życiu, bo jest blisko ich, bo nie jest z dupy wysrany, nie jest piętnastym tekstem o tym, że się zakochałem w Marzence. /dj volt
|
|
 |
|
nigdy nie obiecałam Ci, ze będzie łatwo, ani nigdy nie obiecałam, że to wszystko będzie tego warte. czar prysł. pakuj uczucia i spierdalaj. bo właściwie znam tylko fragmenty Ciebie.
|
|
 |
|
w piątkowe noce wszędzie pełno zdesperowanych, zagubionych ludzi.
|
|
 |
|
szczęście jest wtedy, gdy czytając wiadomość idiotycznie śmiejesz się do siebie. gdy banan wyskakuje Ci na twarzy na widok pewnej osoby. gdy będąc w jej towarzystwie czujesz się swobodnie. gdy masz komu się wygadać i wyżalić z pewnością, że to będzie trwać zawsze.
|
|
 |
|
są takie pytania, na które odpowiedź bez sarkazmu, jest grzechem.
|
|
 |
|
z krótkim "jezu, chodź" wyciągał mnie w środku zimy na dwór, w samym sweterku i skarpetkach. w pośpiechu tłumaczył, że musi mi pokazać coś niebywale ważnego, po czym brał mnie na ręce i zarówno osłaniał, jak i ogrzewał, swoimi ramionami. na zaśnieżonym chodniku, mrużąc oczy przed padającym śniegiem, wyznawał szeptem, jak kocha i komplementował moje udekorowane białym puchem włosy. w końcu, na pytanie o to, co chciał mi właściwie pokazać, uśmiechał się zmieszany i oznajmiał: "no, pada!".
|
|
 |
|
nie mogę ci obiecać, że rozwiążę wszystkie Twoje problemy, ale mogę Ci obiecać, że nie zostawię Cię z nimi samego.
|
|
 |
|
nie, to nie jest artystyczny nieład. w moim pokoju po prostu jest syf.
|
|
 |
|
myślę, że razem w łóżku będzie cieplej.♥
|
|
 |
|
mając sześć lat pospiesznie, by zdążyć na wieczorynkę, przyklejałam kolejne elementy papieru kolorowego na karton. zaciskając w ręku tubkę z klejem, przez myśl mi nie przeszło, że kilka lat później prócz makulatury, będę sklejać jeden z narządów - serce.
|
|
 |
|
patrzyłam w ślad za odjeżdżającą śmieciarką z uczuciem, iż właśnie zabrała z mojego kosza wszystko, doszczętnie - dziesiątki puszek po coli, czy kartek z moimi niezdarnymi myślami. pozorne banały, lecz oplecione scenerią chwil, tysiącem myśli, które tłoczyły się chaotycznie po mojej głowie. gdzieś, na którymś z wysypisk, odkładały się moje wspomnienia. gniły, przepadały, zostawały zasypywane przez poodrywane fragmenty dusz innych. tak umarło moje serce - nie znosząc świadomości tego, że sekundy w których biło, z cholernym sensem, bo miało ten raz w życiu dla kogo, odeszły.
|
|
 |
|
impreza, na której nie policzę delty, funkcji kwadratowej, funkcji trygonometrycznej, objętości pomieszczenia, ilości zagranych piosenek, a także stosunku ilości kobiet do ilości mężczyzn wyrażonej w procentach, nie może być udana!
|
|
|
|