 |
|
- wyrzuć to, nie będę się powtarzał. - mruknął z gniewem, wiercąc mnie spojrzeniem na wylot. czekał, a ja jedynie zaśmiałam Mu się w twarz. - chcę nabyć tego cholernego raka płuc. chcę, choć ten jeden raz, być taka jak reszta, nie wyróżniać się. na coś trzeba umrzeć, nie? a ja bardzo, bardzo nie chcę, żeby po mojej śmierci wspominali: "ta, która umarła z miłości", bo dla mnie to raczej: "umarła przez Ciebie". - zaciągnęłam się podczas, kiedy mruknął coś o tym, że bredzę. - nie mogą kojarzyć mnie z Tobą. niech kojarzą mnie z tym rakiem, z fajkami i zdemoralizowaniem, bluzgami i wyparzonym językiem. byle nie z Tobą. nie z człowiekiem przez którego nie warto, wręcz nie wolno umierać, a który zrobił wszystko, by nie było najmniejszego sensu, aby żyć. skutecznie.
|
|
 |
|
spóźniałam się, myliłam słowa w swoich kwestiach, opuszczałam próby, wybuchałam śmiechem w środku generalnej próby. wywalili mnie; zwyczajnie biorąc za ramiona wyprowadzili na zewnątrz. gdy mój los, jakby przesądzony, wtedy, pod gmachem teatru, wygasał - wybiegł z budynku. księżyc błyszczał w Jego oczach, kiedy cieszył się, jak dziecko szepcząc, iż w końcu Jego słowa odnalazły sens. - bez Ciebie każda moja rola umiera, nie może istnieć, gnije. jak zatem mam żyć bez Ciebie? jak oddychać...?
|
|
 |
|
STOP ACTA - cytuj i podaj dalej .
|
|
 |
|
Kiedy cierpiałam przez chłopaka pojawiłeś się ty... Dzięki tobie szybciej zapomniałam ^^ A teraz ... Ranisz mnie tak samo jak tamten . !
|
|
 |
|
Już się tak nie podniecaj , buziak to nie sex.
|
|
 |
|
Sram na wszystkich, którzy mówią, że hip-hop to kpina
|
|
 |
|
Pytasz czy żałuję? Żałować można zjedzenia czekolady w drugim tygodniu diety. A ja? Ja kurwa nie mogę tego przeboleć.
|
|
 |
|
to co czuje, to jest pewniak
|
|
 |
|
mówią że nie mam ambicji zarzucają mi egoizm,
ale nikt mi nie podawał ręki gdy potrzebowałem pomocy. / Frisz
|
|
 |
|
wytrzymać bez fejsa do czerwca - challenge accepted.
|
|
 |
|
życie jest gorsze od dresów . nawet nie zapyta , czy masz jakiś problem , zanim kopnie Cię w dupę .
|
|
 |
|
Za dużo wspólnego, żeby nagle żyć osobno.
|
|
|
|