 |
|
"wiesz, to nie jest tak, że próbuję gdzieś uciec a nawet jeśli, to możesz być pewna, że wrócę."
|
|
 |
|
Dym wyruchał mi płuca, tak jak Ty moje uczucia. Więc biorę bucha i zapominam czym jest skrucha.
|
|
 |
|
w y p i e r d a l a j z i m n y s k u r w y s y n i e.
|
|
 |
|
jeśli naprawdę masz zamiar zniknąć z mojego życia to spierdalaj już teraz.
|
|
 |
|
A zanim zaczniesz najeżdżać lub chociażby oceniać tych ludzi, umieszczać ich na dnie, bo są w tych miejscach o zbyt później godzinie, bo jarają tam zioło czy fajki, przemyśl czemu tak jest. Przemyśl, bo może właśnie uznajesz, że są w niewłaściwym miejscu, gdy owe jest ich domem.
|
|
 |
|
Chciałabym, żeby już było po wszystkim, chciałabym mieć już mieszkanie, mieć ogień w mieszkaniu i mieć jego w tym mieszkaniu, na jesień. Rozmawiać po kilka godzin, bez przerwy, zakochiwać się coraz mocniej, coraz głupiej, coraz bardziej nieodpowiedzialnie, upijać się, całować, uśmiechać się, zasypiać, śmiać się, mieć go. Czuć spokój, ciepło, nie wariować, nie szaleć, nie staczać się coraz bardziej i bardziej, tak jak do tej pory. Ogarnąć. Zacząć myśleć, że może faktycznie potrafię, może, może uda mi się jeszcze kiedyś kochać.
|
|
 |
|
Właściwie jesteś tu sam. Masz przyjaciół, ale jesteś sam. Sam, by to wszystko połączyć, posklejać, ujednolicić. To Twoja życiowa układanka, burdel, który musisz uporządkować, każdy z nas musi. Ty jeden, sam - konkretne geny, 36,6 stopni ciała. I gdyby to było tak, że nie posprzątasz, a konsekwencją będzie jedynie grubsza warstwa kurzu, ale to nie to, nie tu. To życie Cię gnoi, miesza z błotem, a to, co kochasz depcze obcasem.
|
|
 |
|
To się dzieje samoistnie, dosłownie tak jakbym nie miała w tym najmniejszego udziału. Nie jak marionetka, po prostu tak, jakby gdzieś istniał przełącznik, zmieniający chwilowe zaprogramowanie. Nie mam na to wpływu. A kolejne maski są coraz bardziej przerażające. I wpijają się w moją skórę, i tak cholernie boli zdejmowanie ich.
|
|
 |
|
postaram się więcej nie ranić. Ciebie ani nikogo kiedykolwiek. dziś skończę ten rozdział, zacznę wszystko od nowa i tak naprawdę będę tęsknić, będę miała do siebie żal o to, że straciliśmy kontakt, że zjebałam, wiem. ale nie umiem dalej patrzeć Ci w oczy a myśleć o nim. nie potrafię Cię dotknąć ze świadomością że tylko on może mnie dotykać. nie chcę siedzieć przy Tobie a przed oczami mieć Jego twarz. nie mogę, nie umiem, nie potrafię i nie chcę. wiem, że to nic nie zmieni ale przepraszam, mimo że to słowo nie ma dla Ciebie większego sensu ani jakiejkolwiek wartości.
|
|
 |
|
musimy nauczyć się akceptować siebie i choć w małym stopniu znosić samotność. bo czy potrafisz wyobrazić sobie kogoś, kto zostanie na zawsze? każdy odchodzi. i nawet ty, choćbyś zrobił wszystko na co cię stać, i tak kiedyś odejdziesz. w taki czy inny sposób. dlatego musimy to zaakceptować i umieć zamknąć oczy na rzeczy, których nie jesteśmy w stanie zmienić. może czasem uronić łzę, może czuć się trochę zagubionym, ale zawsze wiedzieć, że tak po prostu musi być.
|
|
 |
|
cz.1nie wiem co powiedzieć, co mysleć, jak się zachować. bije sie z myślami cały czas od wczoraj. czy dobrze zrobiłam, czy to nie było głupie posunięcie. mam do siebie żal ze tak sie to skonczylo, ze Cie ranie. ze przeze mnie chodzisz smutny, ze nie mozesz sie na niczym skupic, ze wszystko Cie wkurza. ze wszystko Ci zepsułam. nie potrafie wyrazic tego co teraz czuje. jest mi strasznie przykro i nie jest łatwo. zyje teraz ze swiadomoscia ze ktos przeze mnie cierpi. kurwa. PRZEPRASZAM CIEBIE, chociaz wiem ze te slowa sa dla Ciebie malo wazne i nie maja zadnej wiekszej wartosci. ale pamietaj ze bylam fer. ze wszystko Ci mowilam, kazda mala rzecz, czy to ktos napisal, czy przyjechal. a przeciez i tak bys sie nie dowiedzial a jednak cos mnie zarlo od srodka i glupio mi bylo Ci nie powiedziec. czulam taka potrzebe.doceń to proszę Cię. docen to ze nie klamalam tylko powiedzialam Ci jak jest. moglam dalej sobie z Toba krecic, isc na wesele, bawic sie Twoim kosztem i pieprzyc to co czujesz.
|
|
 |
|
cz.2 a ja mam serce i uczucia i wiedzialam ze było już źle, nie chcialam dalej w to brnąć i bardziej Cie pograzac, zreszta siebie tez. wiedzialam ze musze Ci o tym powiedziec, chcialam byc szczera. nie chcialam meczyc siebie i Ciebie i z kazdy dniem bardziej ranic. kurwa ale to ze Cie spotkalam jest dla mnie bardzo wazne. nawet nie wiesz ile radosci, smiechu i sily mi dales. ile razy mi poprawiales humooor jak plakalm. dziekuje ze byles ze mna nawet jak mialam gorsze dni i wytrzymywales moje humorki. ze dales mi wszystko co mogles i starales sie na maxa. DZIĘKUJE. przepraszam ze ja nie moge dac Ci tego czego oczekujesz. ale to nie jest zalezne ode mnie, nie umiem sie zmusic do niczego. ale wiedz, ze walczylam o nas. ze juz wczesniej moje uczucia ulegly zmianie ale za kazdym razem mialam nadzie ze wszystko wroci do normy, ze bedzie tak jak na poczatku. pamietaj ze walczylam o nas, kurwa... nie poddalam sie od razu. ale po co mam Ci robic nadzieje i oklamywac?
|
|
|
|