 |
|
i nagle stawała się tragiczną postacią, która rozpaczliwie potrzebowała odrobiny czułości, albo przynajmniej mocniejszego drinka.
|
|
 |
|
on zawsze będzie wracał , w śnie , myślach , marzeniach uderzając mnie sentymentem zardzewiałej od łez miłości.
|
|
 |
|
Twoja mała dziewczynka ponownie się zakochała. Już nie płacze za każdym razem, gdy widzi cię z inną, nie tęskni i nie pragnie byś wrócił. Jest szczęśliwa.
|
|
 |
|
pokocham Cię tak jakby nikt nigdy mnie nie skrzywdził, tylko obiecaj że dasz mi szansę.
|
|
 |
|
" Wziąłbym cię za rękę i uścisnął ją szybko. Szepnął, że cię kocham mocno i stawiam na nas. I nie wiedziałabyś o tym nawet jeśli bym kłamał. "
|
|
 |
|
Podaj mi dłoń, pokażę ci pejzaże z marzeń, podaj mi dłoń, niech się okaże, że niemalże z tych samych wyobrażeń mamy plażę i oceany wrażeń.
|
|
 |
|
Zostawił ją pomimo tego iż obiecał, że nigdy jej nie opuści, będzie przy niej na dobre i złe, w każdej sekundzie. Głupia, zapomniała, że przecież nigdy nie umiał dotrzymywać danego słowa.
|
|
 |
|
W miłości czasem przychodzą załamania . Zdarzają się wzloty i upadki, ale musimy walczyć mimo wszystko bo to miłość, wypełnia nasze życie sensem.
|
|
 |
|
I nawet nie potrafię wyobrazić sobie co będzie jeśli Ciebie zabraknie. Jeśli odejdziesz i nie przetrwasz czekającej nas próby , kto będzie wtedy zajmował mi wszystkie wieczory. Mam nadzieję że przejdziemy przez to razem silnie i zwycięsko.
|
|
 |
|
miłość jest wtedy, gdy zalejesz swoje ulubione płatki sokiem pomarańczowym zamiast mlekiem. obsesja jest wtedy, gdy zjesz te płatki w ogóle tego nie zauważając.
|
|
 |
|
[cz.1]krzywdził ją. każdego dnia podnosił bez skrupułów rękę na jej drobne ciało. - przestań, proszę! - krzyczała, zakrywając się dłońmi. wylewał swoje emocje. te gardzące im od środka. na niej. potrafił uderzyć ją bez najmniejszego powodu. rankami, budził ją pocałunkiem udając, że nic się nie stało. nie narzekała. w końcu miała kogoś, kto chciał budzić się każdego dnia, właśnie koło jej boku. kochała go. miłość zalewała jej oczy, tym samym je zamykając na krzywdę jaką jej wyrządzał.
|
|
 |
|
[cz.2]jednak nadszedł dzień, kiedy zwyczajnie przesadził. zaczął się z nią szamotać. kiedy upadła na podłogę, zaczął zadawać jej kolejne ciosy. - proszę! błagam! - krzyczała z nadzieją, że ktoś ją usłyszy i przybędzie jej na pomoc. ale nie. leżała w kałuży krwi, a oprawca klęczał obok niej napawając się jej widokiem. nawet nie przyszło mi przez myśl, aby jej pomoc. zapalił papierosa i bezdusznie wyszedł, trzaskając drzwiami. bez sił podniosła się z podłogi. jej brzoskwiniowa bluzka była umazana krwią. z trudnością łapała oddech. wyszła z mieszkania. boso, szła przez ulicę, trzymając się za zakrwawioną klatkę piersiową.
|
|
|
|