 |
|
Szybciutko zeszedłem z góry do kuchni. Na twarzy miałem błogi uśmiech, w sercu radość, krzyczałem 'tato tato!' Tata wrócił z pracy! Tak się cieszyłem, bo już taki trzeźwy od tak długiego czasu był. Dobiegłem do kuchni. Od razu uwagę moją zwróciła woń alkoholu unosząca się w powietrzu. Spojrzałem przed siebie a on siedział na swoim legendarnym stołku i coś majaczył. Zwymiotowałem. Zaczął się na mnie drzeć. Wstał. Wyszedłem z domu. Potem pędem ruszyłem w stronę pobliskiego lasu. Gorzki smak żółci mieszał się ze słonymi łzami. Idealna mieszanka. Biegłem co sił w nogach. Po kilku minutach byłem w lesie. Tam usiadłem przy pierwszym lepszym drzewie. Zacząłem kołysać się jak chore dziecko. Kołysaniu towarzyszył mój szept w postaci dwóch słów - nienawidzę go, nienawidzę go, nienawidzę go...'.
|
|
 |
|
karmisz mnie kłamstwami, ale ja już mam dość. nie jestem głodna, dziękuję.
|
|
 |
|
ty sobie tu kurwa spokojnie żyjesz, a ja sie dławie jebanymi wspomnieniami.
|
|
 |
|
zabija mnie monotonia życia. jestem spleciona samotnością. codziennie rano wstaje, myje się, ubieram. nikt nie zauważył tego, że z wesołej, energicznej, wzorowej uczennicy zmieniłam się w cichą małą szarą mysz. nikt nie zauważył moich pociętych rąk, nikt nie zauważył paczek papierosów w pokoju, nikt nie zwracał uwagi na moje lufki, i moją amfetaminę, która leżała jak zwykle na stoliku. nikt się nie przejmował mną. nikt oprócz niego. to on mój przyjaciel pomógł mi się wydostać z doliny monotonności, smutku i bezsensowności.
|
|
 |
|
No ja pierdole ludzie! Żyjecie! Oddychacie! Doceńcie to! Nie każdy ma tak dobrze ja Wy właśnie. Nie każdy może żyć. Nie każdemu jest dane oddychać. Życie jest piękne tylko wtedy, gdy zaczniecie zwracać uwagę na szczegóły. Bo w szczegółach tkwi piękno i szczęście. Doceńcie wszystko co posiadacie a uśmiechać Wam będzie dane.
|
|
 |
|
Teraz idąc ulicą przez miasto nie boję się szeroko uśmiechnąć do pierwszej napotkanej osoby. Nie boję się pomachać komuś, powiedzieć 'dzień dobry', czy podskoczyć niespodziewanie na ulicy. Wcześniej tego nie robiłem, ponieważ bałem się reakcji innych ludzi. Bałem się ich wyrazów twarzy oraz komentarzy kierowanych w moją stronę; komentarzy typu 'jaki debil' albo 'dziecko'. Jak sobie przypomnę ten mój strach przed tymi wszystkimi rzeczami ogarnia mnie jedna wielka salwa śmiechu. Moja wina, że jestem szczęśliwy a inni zazdroszczą i robią wszystko by to moje szczęście zniszczyć? Moja wina, że inni, tak mało ważni dla mnie ludzie, chcą zwrócić na siebie moją uwagę? Chcą poczuć się fajni? Ważni? Moja wina, że chcą bym się do nich dostosował i łaził po tych ulicach z posępną miną? cdn
|
|
 |
|
miłość- to taki szajs, na który choruje większość nastolatek.
|
|
 |
|
Wiesz? Ona Cię kochała. byłeś dla niej numerem jeden, tym cholernym oczkiem w głowie. Jej chłopczykiem bez wad, za którego oddałaby życie. Jednak idealny chłopczyk okazał się fałszywym dupkiem. Który korzystając z pierwszej lepszej okazji poszedł do innej, nie zastanawiając się nad tym, co ona będzie czuła, że ból wyżre wnętrze jej serca. A ona, ona myślała, że to wszystko przez nią.[naturalnienaturalna]
|
|
 |
|
a gdy starsza siostra mówiła mi, żebym się nie zakochiwała powiedziałam jej, żeby się nie martwiła, bo nie mam zamiaru się zakochiwać. niedługo potem poznałam ciebie, i teraz ona martwi się cały czas o mnie, abym nie zrobiła sobie krzywdy.
|
|
 |
|
Patrz, patrz – to dla ciebie dzisiaj śpiewa ptak.Patrz, patrz – dzisiaj jest Twój czas.Wiem – jest ktoś, kto bardzo kocha Ciebie.Tylko tobie da, czego tobie nie da nikt.Czeka by powiedzieć, że od dawno już Cie zna.Teraz jest twój czas.
|
|
 |
|
Znów na ulicach ludzie.Zgaszone smutne twarze.Znów niepotrzebna śmierć.Znów koniec czyichś marzeń.
|
|
|
|