 |
|
2. W końcu wrócił i znowu zaznałam spokoju, znów było okey. Wybrał odpowiednie decyzje za mnie. Czasami myślę, że warto mu nadać imię. Ale jakie ? Nie zasługujesz na zwykłe męskie imię, bo nie jesteś zwykły przyjacielu. Może po prostu będę Ci mówić na Pan ? Podoba Ci się ? Cieszę się. Lubisz wykorzystywać fakt, że może Cię zabraknąć. Lubisz jak się wtedy denerwuję, że mogę zostać sam, że już nie będziesz mi pomagał. Stałeś się w pewnym sensie moim rodzicem, a ja 3-letnią córeczką. Podejmujesz za mnie wszystkie decyzje, bo ja jestem niczego nie świadoma. Może zacznę Ci mówić tato ? Nie, to głupie. Dziękuję, że jesteś i coraz bardziej mnie niszczysz. Zbliżasz mnie do śmierci, wiesz ? | neveh
|
|
 |
|
1. Powinnam sobie pomóc. Zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że coraz gorzej ze mną i będzie coraz trudniej. Jak do tej pory nie wygrałam żadnej walki. Za każdym razem poddawałam się. Zawsze kończyło się tak samo. Nie umiem powiedzieć 'nie'. W dodatku mój głos w głowie ciągle powtarza mi jak beznadziejna jestem przez co nienawidzę siebie coraz bardziej. Doprowadza mnie do płaczu. Czasami mam go dość. To przez niego jestem jaka jestem. To jebie mi psychikę. Często się ze mnie śmieje. To taki okropny śmiech, głowa mi od niego pęka. A gdy się poddam wydaje się być zadowolony zarówno z siebie jak i ze mnie. Tak jakbym go w tym momencie uwalniała, a może on wtedy przybiera na sile. Zresztą nie obchodzi mnie to. Ważne, że jest i nigdzie się nie wybiera. ostatnio nie było go przez dwa dni. Jakby wyjechał. czułam się tak ... pusto. Musiałam sama podejmować decyzje, a one były tak cholernie trudne. Nie widziałam co mam robić. Jego ciągle nie było. | neveh
|
|
 |
|
i co ja mam mu powiedzieć? że mi zależy? że skoczyłabym za nim w ogień? że uwielbiam jego śmiech i nienawidzę gdy nie odpisuje? że wkurwia mnie ta sytuacja i nie mam już siły i jedyne czego chcę to być z nim, za nim, przed nim, w nim i również obok? nie powiem mu tego, bo byłoby to zbyt banalne...
|
|
 |
|
Kochała go. Mocniej niż na początku. Mocniej niż ktokolwiek inny.
|
|
 |
|
jest ciężko, lecz trzeba dać sobie radę.
|
|
 |
|
Znowu to zrobił. Rozbił moje zaufanie na miliony kawałków. A ja znowu będę klęczeć na podłodze i składać je, kawałeczek po kawałeczku, bo przecież nie mogę dać mu odejść.
|
|
 |
|
Nie nienawidzę jej dlatego, że może jest ładniejsza, ma lepszy gust czy charakter, zbiera lepsze komentarze i komplementy oraz potrafi owinąć sobie innych w okół palca. Nienawidzę jej dlatego, że dla ciebie jest idealna a ja nigdy nie będę nią. | choohe
|
|
 |
|
Masz tak dużo do powiedzenia, a kryjesz to w sobie. A kiedy nie wiesz co powiedzieć płaczesz. Ale twoja publika tego nie widzi, ty zachęcasz ją do śmiechu. Słowa mogą być doskonale ukryte jeżeli nikt nie pyta. Nie wiesz jak się do tego wszystkiego zabrać. Chcesz coś powiedzieć, ale gardło się zaciska, a serce zaczyna bić szybciej. Liczysz na to, że twoje słowa nie zniszczą ciebie. | neveh
|
|
 |
|
weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść weź się w garść | neveh
|
|
 |
|
Potrzebuję po prostu nauczyciela. Przewodnika, który obniżyłby horyzont tak, żebym mogła zobaczyć jego krańce. Przyjaciela, który związałby mi ręce i uczyniłby wszystko, by pozbawić mnie wzroku. Lub chociaż wymazać kolor ze świata wtedy, kiedy godziłby mnie swoim barwnym mieczem prosto w metafizyczność cierpiącą na chroniczny życiowstręt. Krawca gotowego zszyć rozerwaną duszę chłonącą już tylko ból, działającą jak sito dla cierpienia, sędziego zdolnego policzyć wszystkie grzechy, których nie jestem w stanie wypowiedzieć, i prokuratora policzkującego mnie za każdy z nich. Milczka. Działacza.
|
|
 |
|
Już czas. To odpowiednia chwila, aby się obudzić. Zanurzyć głowę w rzeczywistości. Opuszkami palców dotknąć prawdę. Musnąć wargami życie. Czas otworzyć oczy i pokazać, że pozostało w nich chodź trochę światła. Odrzucić złe uczucia. Czas zacząć rozkoszować się życiem. Należy przestać krwawić, płakać. Wprowadza się zakaz umierania. Tylko życie, tylko światło. | neveh
|
|
 |
|
Przepraszam, tak bardzo przepraszam za to że jestem jaka jestem, że po skopanej dupie przez życie ja nadal nie wyciągam z tego wniosków i zamiast się ogarnąć jestem coraz gorsza. Przepraszam za to, że przez najmniejszą drobnostkę potrafię się tak wkurwić, że przez cały dzień nie odzywam się do nikogo. Zrozum, że ja nie jestem tą osobą która wszystko olewa, nie wie co to łzy, nie ma problemów . Wręcz przeciwnie, moje uczucia to zastygły wulkan, kiedyś nadejdzie taki dzień w którym wybuchnie. Tylko boję się, że po wybuchu lawa zacznie wszystko wokoło niszczyć i palić. Powiem ci coś o sobie, boję się tej myśli, ale ona jest nie do opanowania, bo tak naprawdę nie chce mi się żyć i tak myślę, że jedyne rozwiązanie z tej sytuacji to tak po prostu bez pożegnania się zabić. [ neveh ] "Kurwa przyrzekam chyba to zrobię bo jutro nic mnie nie czeka. "
|
|
|
|