 |
|
Małymi kroczkami do przodu, chociaż niekiedy się cofam przyznaje.
|
|
 |
|
Chciałabym się obudzić być pewna siebie, dobrze czuć się w swoim ciele, robić to co lubię i widzieć w tym swoją przyszłość, a po całym dniu przytulić się do ukochanego i poczuć jego zapach. Zaczynam wątpić, że kiedyś przeżyje taki dzień.
|
|
 |
|
Mógłbym napisać całą książkę o Tobie i nadal nikt nie zrozumiałby, jak bardzo Cię kocham.
|
|
 |
|
Idź przed siebie patrząc w przyszłość. Niekiedy jest po prostu ciężko, błądzimy bez wybranego celu, na drodze spotykamy innych, którzy również błądzą lub tych, którzy idą do celu nawet nie zauważają nas po drodze. Walczmy o tą przyszłość!
|
|
 |
|
A może by tak nad morze. To będzie dobry wyjazd !
|
|
 |
|
3. Ile nocy przepłakać? Ile cierpienia chować mam za maską twardej, pełnej wigoru kobiety?
|
|
 |
|
2.Szybko złapaliśmy dobry kontakt. Starałeś się. Ja byłam bardzo ostrożna. Ty udowadniałeś, że jestem dla Ciebie ważna. Podobało mi się to. Po kilku miesiącach na obczyźnie i wspólnym odliczaniu dni do powrotu, coś się stało. Wróciłeś. I tak nagle.. z dnia na dzień zmieniłeś się o 360 stopni. Już nie byłeś tym samym człowiekiem. Nasze relacje znacznie się ochłodziły. Tyle, że właśnie w tym momencie mi zaczęło zależeć… Boom. Jak zwykle. Uciekałeś od rozmowy na ten temat.. Nie chciałeś mi nic powiedzieć. Poczułam od Ciebie ten chłód. Bił wręcz po oczach. Co takiego się stało, że tak nagle zmieniłeś zdanie, że ze świetnego faceta stałeś się kolejnym cholernym dupkiem. Ponownie zaczęłam się rozpadać.. Ile jeszcze razy muszę przejść to samo, by w końcu wkroczyć na tą właściwą drogę ? Czy jeszcze dużo razy upadnę z tego samego powodu? Czy kiedyś trafię na most, który poprowadzi mnie przez to urwisko? Jak długo? Ile bólu muszę jeszcze znieść ?
|
|
 |
|
1. Robiąc inwentaryzacje w sercu doszłam do wniosku, że coś jest nie tak…
Przechadzając się pomiędzy regałami mijałam ważne dla mnie osoby. Takie które uczestniczą w moim życiu ale też takie, które mnie opuściły. Widzę również Ciebie... Szczęśliwego, zakładającego rodzinę. Kąciki moich ust drgnęły lekko ku górze. Cieszę się. Naprawdę się cieszę. Zasługujesz na szczęście. Nigdy, w ciągu moich dwudziestu kilku wiosen nie spotkałam takiego faceta jakim jesteś Ty. Dawno się z tym pogodziłam. Wspominałam, że byłeś najlepszą częścią mojej egzystencji w ciągu ostatnich kilku lat ? Czas mijał.. dojrzewałam do tej decyzji ale… musiałam się pozbierać. Weź się w garść! – krzyknęłam. Obiecałam sobie wtedy, że żaden facet nie zmąci spokoju i harmonii mojego istnienia. Trwałam w tym postanowieniu pewien okres czasu. Do momentu, kiedy pojawił się On… facet przystojny, szarmancki, sympatyczny, zabawny, kulturalny, mądry, doświadczony, dojrzały ( tak mi się wtedy wydawało) z pasją.
|
|
 |
|
Pewna znajomość bardzo mnie zaskoczyła. Przez cały czas nie rozmawialiśmy, dopiero na koniec studiów zaczęliśmy rozmawiać on chciał się oświadczyć, a miałam nowy związek. Po paru miesiącach rozmów każdemu z nas sprawy sercowe się rozsypały. Byliśmy dla siebie wsparciem i organizowaliśmy wspólne wypady, ale to nie były wypady na imprezy tylko kilka dni nad morzem z koleżanką lub w małym gronie wyprawa w góry. Dzięki tej znajomości nauczyłam się, że wystarczą trzy dni wolnego trochę organizacji i można realizować małe marzenia. Z koleżankami ze studiów trzymałam się od początku, a już dziś nie mamy kontaktu.
|
|
|
|