 |
|
jestem z Tobą dziś i nie wybieram się już nigdzie, z nadzieją, że spojrzysz znowu na mnie w oku z błyskiem, z nadzieją, że z tych iskier między nami będzie pożar
|
|
 |
|
daj mi spokój, zostaw, puść mnie
nie potrafię odpowiadać uśmiechem na uśmiech
wiem ta melodia zabija serca
zobaczysz, zapomnisz, czas to morderca
|
|
 |
|
pozory, nic już nie jest tym czym się wydaje
|
|
 |
|
pomyśl co by było gdyby prądu nie było,
do góry nogami życie by się wywróciło,
a jeszcze nie tak dawno za czasów Ramzesa,
człowiek mówił 'kocham' bez esemesa!
|
|
 |
|
kiedyś słońce świeciło bardziej, jaśniej,
dziś zanim zajdzie to już dawno zgaśnie
|
|
 |
|
musisz inaczej szukać przed tym syfem schronienia
|
|
 |
|
ludzie się karmią tym co Ci nie wyszło
i smucą tym co Ci się udało
|
|
 |
|
proszę mnie zostaw, ze samym sobą,
rozgrzebany rozdział chce złożyć na nowo
|
|
 |
|
to zimny świat, jedynie łzy tu parzą, na policzkach ciekły azot, człowieka to wewnętrznie niszczy,
na codzień w cztery oczy twarz pokerzysty
|
|
 |
|
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
|
|
 |
|
' Nie ma jak betonu dotyk. Kiedy umrę rozrzuć nad osiedlem moje prochy '
|
|
|
|