 |
|
I obiecaj mi jeden taniec. Niech jutrzejszy bal będzie dla nas pożegnaniem.
|
|
 |
|
tracę tlen, sens, ale dalej żyję, zobacz chodzę po planecie przecież wśród linijek, tak zdobywam nieśmiertelność, bo zawsze przetrwa piękno, nawet kiedy ta planeta zamieni się w piekło.
|
|
 |
|
sama bez ludzi i bez strachu, pomału dogonić czas, lecz on dalej tyka, chciałabym być szczęśliwa jeden wyścig wygrać, nie ma miejsca dla wrażliwych w świecie bydlactw.
|
|
 |
|
jakoś tak wspomnienia się mieszają, nie wiem zanikają, całą chmarą nawarstwiają,
gdzieś unoszą się jak balon w chmurach, chciałabym znaleźć się na nim i umieć fruwać, chciałabym wyrzucić z bani te latami trzymane gówna.
|
|
 |
|
czasem stoję na balkonie, palę papierosy i mam dosyć.
|
|
 |
|
potem cecha THC
mnie dopadła monotonii cień i kacze wiadra.
|
|
 |
|
-nie powiem ci "kończymy z tym",bo razem nie jesteśmy,mówię ci "czółko ziom",bo nie wiesz co to miłość.
|
|
 |
|
nie,nie umiem zapomnieć i nie,nie chcę zapomnieć? Czemu? Pytasz czemu? To ty chyba nigdy nie czułeś do mnie tego co mi mówiłeś..
|
|
 |
|
dużo dla mnie znaczy,że mój uśmiech sprawuję,że masz zajebisty nastrój.
|
|
 |
|
Widocznie się nie zmienił,jest takim samym chujem jak był wtedy,a ty myślałaś,że co?
|
|
 |
|
wino,sobota w uszach,papieros,gg,piżama,beznadziejny kucyk na głowie,nieogarnięta twarz,chleb z pomidorem,kawowe świeczki,tylko tyle mi trzeba,żeby o tobie nie myśleć.
|
|
|
|