 |
|
oczywiście, że wolę pouczyć się matmy, niż pójść na imprezę.
|
|
 |
|
przepis na pasztet zajęczy: wyrywasz największy pasztet na imprezie i ruchasz aż zajęczy .
|
|
 |
|
Mój syn będzie ruchał waszych synów!
|
|
 |
|
Nie poznajesz mnie ? Ja tak samo nie poznaje siebie, aż w głowie mi się jebie od tych ludzi i od Ciebie.
|
|
 |
|
Dziura w sercu wyryta i podpisana twoim pieprzonym imieniem
|
|
 |
|
Zajebałeś kawałek nieba , a że nie miałeś gdzie schować to wsadziłeś do oczu , tak ?
|
|
 |
|
Czasami mam wrażenie , że moje łzy sprawiają Ci przyjemność .
|
|
 |
|
Rzuciłeś we mnie garścią obojętności. Prosto w serce.
|
|
 |
|
wybacz Eldo, że granice dziś przekroczę.
|
|
 |
|
2. dzień wcześniej obwiałam się tego, że przyjdzie po mnie i zabierze mnie tam gdzie zakopią moje wszystko, prawdziwe życie i całą wieczność, która miała ze mną trwać. 'boję się' - syknęłam przykrywając głowę poduszką. usiadł obok i czekał, aż wszystko przemyślę. zdecydowałam, że powinnam tam przy nim być - obiecywałam, że będę zawsze obok. założyłam czarne rurki, trampki i jego bluzę z wielkim kapturem, który zakrywał moją zapłakaną twarz. nie stroiłam się, bo wiedziałam, że on kochał mnie taką nie ogarniętą. nie wybrałam się do kościoła na msze, od razu powędrowałam na cmentarz, siedziałam tam dwie godziny przed pustym grobem i wyobrażałam sobie jak będą go tam wkładać, łzy płynęły coraz mocniej, a jak zobaczyłam trumnę to uciekłam stamtąd, nie potrafiłam tak po prostu patrzeć na to, że mój świat będzie leżał w dołku zasypanym ziemią. dziś wiem, że on uśmiecha się do mnie promykami słońca, obserwując moją teraźniejszość. pragnął, żeby mi się ułożyło - kochał mnie..
|
|
 |
|
1. pamiętam tamte dni z każdym szczegółem. była już dziesiąta rano, ja zapłakana leżałam w łóżku, nie chciałam z niego wyjść, rodzice błagali, żebym w końcu spotkała się z ludźmi, chcieli dobrze, ale ja zawsze mówiłam im 'nie' tata nie spuszczał mnie z oka nawet na krok bał się, że nie wytrzymam tej całej atmosfery. mama wzięła sobie urlop tylko po to, by być obok mnie przez dwadzieścia cztery godziny. nie doceniłam ich i uciekłam z domu, oni nie wiedzieli gdzie się znajduje, wplątując się w przeróżne kłopoty po trzech dniach wróciłam do domu, iż wiedziałam, że za niedługo ma się odbyć jego pogrzeb. nie miałam ochoty, by na niego pójść. myślałam o tym jak dalej będzie wyglądało moje życie bez niego. przygryzałam wargi i głośno szlochałam. krzyczałam, że chcę do niego, ale to nic nie dawało. ze łzami w oczach zasypiałam, pragnęłam się nie obudzić, ból, który tkwił we mnie był okrutny. nagle otwarłam oczy, zobaczyłam nad sobą jego brata - 'pójdziemy tam razem'
|
|
|
|