 |
|
gdy za dużo wypije włacza mi sie 'i love you' ;D
|
|
 |
|
cerujemy serca jak kieszenie i wmawiamy sobie ,że miłości nie ma..
|
|
 |
|
usiadła na zimnej, mokrej ziemi wśród kolek i mrówek, wśród zagajnika, w którym zazwyczaj się spotykali.. włożyła słuchawki do uszu, włączyła smutną piosenkę, zapaliła papierosa i wzięła telefon do ręki.. zaczęła czytać wiadomości od niego.. z każdym nowo otwartym sms'em wracało coraz więcej wspomnień.. przez długie godziny czytała jego kłamstwa.. łzy napływały do jej oczu, z coraz większą częstotliwością.. była zbyt słaba, aby usunąć, wspomnienia, którymi dławiła się co dnia.. żyła przeszłością..
|
|
 |
|
właściwie to dobre słowo.. taka przykrywka do wszystkiego czego nie chcemy powiedzieć.. właściwie dobrze, to znaczy nie, nie dobrze, ale prawie źle, ale po co Ci o tym mówić.. właściwie zdrowa, to znaczy chora, może była chora, może jeszcze nie doszła do siebie, więc właściwie zdrowa, ale nie twoja sprawa.. właściwie myślałam, żeby do ciebie zadzwonić, to znaczy nie, nie chciałam dzwonić, ale nie wiem, co powiedzieć, więc słowo właściwie i tak da Ci do zrozumienia, że to Ty powinieneś zadzwonić.. tylko głos się zawiesza na tym słowie `właściwie`.. jakby to słowo miało swój specjalny akcent, niepolski, lekko przeciągły, śpiewny, następujący po sylabie wła... oddzielony pauzą od reszty.. właściwie - to znaczy prawie kłamstwo.. właściwie nic mi nie jest.. to znaczy jest mi wszystko..
|
|
 |
|
budząc się rano, zapalam porannego papierosa i ubierając za duży sweter otwieram okno na oścież. zachłystuję się powietrzem z myślą o Tobie. wiatr delikatnie podwiewa moje splątane loki. a ja zaciągam się z nadzieją, że ten dzień będzie choć w minimalnym calu lepszy od poprzedniego. biorę w dłonie filiżankę kawy i pijąc ją duszkiem, analizuję Twoje wczorajsze spojrzenia. czerwonymi paznokciami wystukuję na parapecie rytm naszej piosenki. zagryzam wargę, próbując przypomnieć sobie Twój zapach, któremu oddaję się bezpowrotnie.
|
|
 |
|
Twoje kłamstwa pulsują w moich skroniach. a ja wierzę Ci z nadzieją, że w końcu przestaniesz łgać.
|
|
 |
|
do końca dni, będę się w Tobie platonicznie kochać bez odwzajemnienia. będę wpatrywać się w Twoje czekoladowe patrzałki bez opamiętania ze świadomością, że tak naprawdę nigdy nie będziesz mój.
|
|
 |
|
będę oszukiwać samą siebie, że jestem szczęśliwa dopóki w to nie uwierzę. plastikowe szczęście, jest lepsze niż żadne.
|
|
 |
|
nawet nie potrafię Ci wykrzyczeć jakim sukinsynem jesteś. nie potrafię wykrztusić słowa w Twoją stronę. powodujesz paraliż moich strun głosowych. pomimo tego, że mi nie zależy.
|
|
 |
|
byłam przekonana, że mi przeszedłeś. przestałam o Tobie obsesyjnie myśleć i wciąż czekać na wiadomość od Ciebie. szukać Cię wśród tłumu i pisać wszędzie Twoje imię. przestałeś mi się śnić. i uwierz, że zapomniałam. nie mam pojęcia, czemu dzisiaj kiedy z Tobą rozmawiam moje serce, nadal tłucze się jak wirująca pralka. mam Cię gdzieś. ale moje uczucia, są nieco odmiennego zdania odnośnie Twojej osoby.mam nadzieję, że mojemu sercu przejdzie, bo ja nie mam ochoty na kolejne nieprzespane noce i stosy wysmarkanych chusteczek.
|
|
|
|