 |
|
,,Można nie spać przez cały tydzień, przepłakać całą noc, stracić głowę z miłości i nikt niczego nie zauważy."
|
|
 |
|
,,Wydawało się, że to było całe wieki temu, jakbyśmy przeżyli krótką, ale mimo to nieskończoną wieczność. Niektóre nieskończoności są większe niż inne."
|
|
 |
|
"Czasem tak mnie to wszystko męczy, że nawet nie mam siły źle się czuć."
|
|
 |
|
,,W końcu jednak przychodzi taka chwila, że nie chce nam się dłużej udawać. Stajemy się sami sobą zmęczeni. Nie światem, nie ludźmi, sami sobą."
|
|
 |
|
,,Nocą wszystko jest bardziej. Boli bardziej, czujesz bardziej, myślisz bardziej, umierasz bardziej."
|
|
 |
|
,,Kiedyś nie byłam taka nerwowa, jak teraz. Mam to w środku. Coś się we mnie bez przerwy trzęsie."
|
|
 |
|
,,Zdarzyłem się Tobie. Ludzie czasem zdarzają się sobie. Oszukujemy się, że mamy nad tym władzę. To nieprawda. Zdarzamy się sobie. Tak. Zdarzyłaś się mi. I boję się, że możesz zdarzyć się komuś innemu."
|
|
 |
|
,,Lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić."
|
|
 |
|
,,Niektórzy ludzie czują przykrość, wchodząc do pustego mieszkania, niektórzy nie potrafią zjeść we własnym towarzystwie śniadania, a samotny wieczór przyprawia ich o depresję. Mnie nie. Zwłaszcza w czwartkowy wieczór. Brak innych ludzi w otoczeniu to brak zagrożeń. Nikt niczego ode mnie nie żąda, niczego nie oczekuje, nikt nie ma wobec mnie planów ani wymagań."
|
|
 |
|
,,Żałował tylko, że nie potrafił wymyślić jakichś poruszających ostatnich słów. „Pierdolę was wszystkich” raczej nie zapewni mu miejsca w kronikach."
|
|
 |
|
moja obojętność ? pracowałam na nią bardzo długo . czułam się z nią niekomfortowo i czasami wciąż sama zaczynałam rozmowę . nie potrafiłam się uśmiechać i mówić wszystkim , że jest okej , kiedy wszystko rozpierdalało sie na drobne kawałeczki . ale nauczyłam się . nauczyłam się tego wszystkiego , gdy poraz kolejny się na tobie przejechałam . gdy serce pękło już na dobre , a łzy nie chciały lecieć . zacisnęłam mocno pięści , wstałam i dałam radę . teraz nie rozstaje się z nią już nigdy . moja obojętność . matka , która chroni mnie przed bolesnym rozczarowaniem i zbędnymi emocjami .
|
|
 |
|
i niech już przyjdzie wiosna. niech promyki słońca budzą mnie każdego poranka, a trajkotanie ptaków towarzyszy porannemu piciu kawy. niech wiatr przyjemnie otula twarz w drodze na przystanek, a ciało odziane w cienką kurtkę spija rześki zew powietrza. niech zakwitną bzy, których zapach tak uwielbiam, niech zazieleni się dookoła, niech żonkile wreszcie zakwitną w babcinym ogródku. niech wszystko zacznie budzić się do życia, a wraz z tym sama ja, moje serce. niech wreszcie ruszy pewnym rytmem, niech przebudzi się z zimowego letargu na nowo pompując krew w żyłach. niech wreszcie wezmę głęboki wdech czując w płucach nadchodzące zmiany. może wtedy będzie mi łatwiej. może wtedy zacznę cieszyć się każdym kolejnym dniem. może wtedy na nowo stanę na nogi. silniejsza, pewniejsza, odporniejsza.niech przyjście wiosny coś zmieni. proszę.bo mam już dosyć smutnych nocy i ciężkich pobudek.bo mam już dosyć tej cholernej monotonii,przytłaczającej rzeczywistości. bo mam już dosyć siebie w takim wydaniu.
|
|
|
|