 |
|
Oddychaj, nawet gdy siada ci psycha
|
|
 |
|
I wiem, że często zadaję ból Tobie i uwierz, że bym z Tobą w chuj pobiegła.
|
|
 |
|
Następne solo może być ostatnim, bo chyba świat zdrowie ukradł mi.
|
|
 |
|
I tak co dnia ten sam schemat się powtarzał,
Jak pokoju i ta data tematem moich rozważań
|
|
 |
|
Milcz ziom, nie pytaj mnie o to nawet,
nie chcę mi się o tym gadać i ja zostawiam tą sprawę.
|
|
 |
|
I kocham cię, bo nikt nie kochał mnie tak ja ty.
|
|
 |
|
Rzucam cały ten syf który uczyłeś mnie ogarniać,
nie wiem czy jesteś dumny z tego co teraz robię,
w sumie wątpię bowiem ciągle niszczę swoje zdrowie.
|
|
 |
|
Nie ma pieprzonego dnia żebym o tym nie myślał, brat,
Przypływa w snach to co oddalam w myślach, ja
Mam w sobie strach chociaż boję się przyznać,
Że wymiękam, że ja nie dam rady z tym wygrać
|
|
 |
|
Każdy z nas musi pójść inną drogą
i żyć osobno, nie możemy żyć ze sobą.
Za kilka lat mi powiesz że u Ciebie wszystko spoko
będzie tak, ja wierzę w to głęboko.
|
|
 |
|
Zadzwoń do mnie za kilka lat,
ja na pewno nie zapomnę jak pozmieniałeś mój świat.
|
|
 |
|
Wiem bywało różnie, paskudnie i cudnie
i chuj wie co z jutrem lecz później nie umknę.
Tym pięknym chwilom co zmieniły mnie na amen,
jestem lepszym człowiekiem chodź nie idzie zgodnie z planem.
|
|
 |
|
Siedziałeś w barze jak co weekend, chlałeś
niedługo chyba tam zamieszkasz na stałe
i gdy przez gardło spłynął znowu kieliszek
chciałeś wykręcić jej numer i ją usłyszeć
ona też tak miała pewnie setki razy
bo przecież była od Ciebie uzależniona
i uwierz mi, że daleko jest azyl
ale nie możesz zadzwonić, bo wtedy dasz się pokonać
|
|
|
|