 |
|
czuję przypływ szczęścia, gdy widzę wschód słońca,
gdy promień mej skóry każdy milimetr rozgrzewa
|
|
 |
|
Noce i dnie ciągle sam ciągle z boku
Nawet jego cień nie dotrzymywał mu kroku.
|
|
 |
|
Brak miłości, brak szczęścia, brak sensu
Dla niego zaszło słońce, świat zatrzymał się w miejscu.
|
|
 |
|
Moje zmysły łapczywie łowią piękno,
Ja ogarnięty ciszą swobodnie czuję lekkość,
Ile minęło dni, ile minęło godzin,
Abym mógł celebrować moment ponownych narodzin.
Znika zaległy kurz, widzę nowe kształty,
Rozpływa się szal cienia wynurzam się z spod płachty,
Odeszły konszachty walka dobra ze złem,
Nie pewnie stawiam kroki za długo w bezruchu grzęzłem.
|
|
 |
|
Nie mam dłoni magika na komendę czary mary,
Nie wyjmę królika z kapelusza nie wiary.
Głowa do góry kark, ciąży niewidoczny kamień,
Czytam z ruchu warg nie dociera to litanie,
Pada pytanie jak echo odbija w czaszce,
Czy mam na tyle siły by znów wstać po porażce.
|
|
 |
|
Cel do którego dążę okazał się porażką,
Czuje że przegrałem bitwę, życie bezustanną walką.
|
|
 |
|
Ja też szukam sensu kroczę krętą drogą,
Nie tylko ty to czujesz bo ja nie jestem inny,
Gdy zapada noc szukajmy słońca krainy.
|
|
 |
|
Mam grono kumpli, najlepszy to samotność,
Ono dobrze mnie rozumie, rozumie za dobrze na złość,
Czuje nicość jak moneta na dnie studni,
Jak obca istota pośród gatunku trutni.
|
|
 |
|
Co to szczęście? Powiedz mi gdzie go szukać?
Chyba byłem już wszędzie. Gdzie jeszcze mam zapukać?
|
|
 |
|
To ten kolejny dzień kiedy myślę nad sensem,
Cieszę się, że jeszcze czuje coś, bo to znaczy, że jestem tu
|
|
 |
|
W tych najgorszych momentach, Ty jesteś moim tlenem.
|
|
 |
|
Za co chcesz pij, za co chcesz dziękuj,
Odnajdź promyk nadziei nawet w nieszczęściu.
|
|
|
|