 |
|
Czasami sprzeciwiamy się wyłącznie po to, aby przed samymi sobą poczuć, że wszystko przebiega w naszym tempie, że nie jesteśmy marionetkami i nie piszemy życia pod czyjeś dyktando, ale naprawdę sami nim kierujemy.
Człowiek jest w stanie zawalić wiele spraw albo zrobić wiele głupot, żeby to poczuć.
|
|
 |
|
Nakłanianie, przyspieszanie, paradoksalnie wszystko opóźnia. Presja nigdy nic dobrego nie wnosi.
|
|
 |
|
Szczęśliwe związki niszczy zwykle nie jeden duży cios, ale małe stale zadawane ukłucia, dotyczące różnych kwestii, z których być może nawet na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, ale one są i gromadzą się, podcinając nam skrzydła. Aż któregoś dnia zwyczajnie nie mamy siły lecieć wspólnie dalej.
|
|
 |
|
I was warm in the hold of your eyes.
|
|
 |
|
It was short. It was sweet. We tried.
|
|
 |
|
I just can't believe that this is my life.
|
|
 |
|
When I think about it I can go insane.
|
|
 |
|
Love it when you rock me over every day.
|
|
 |
|
Never touch the ground when we are together.
|
|
 |
|
Words unspoken disappearing in the air. / Niewypowiedziane słowa uciekają w powietrze.
|
|
 |
|
"Mam wokół siebie świat, który codziennie się budzi i na mnie patrzy"
|
|
 |
|
Przedstawienie życia na deskach rajskiego teatru. Akty miłości. Sceny dość perwersyjne. Jak seks nad ranem przy akompaniamencie szybkich oddechów, urwanych słów. Paznokcie wbite w plecy, nie wiem, czy to Twoja rozkosz, czy to wydźwięk bólu. Wypuszczasz powietrze przez zaciśnięte zęby. To przyjemność w najczystszej, krystalicznej wręcz postaci. Przenika mnie Twoje ciało, przenika do kości, czuję Cię w sobie. I jest mi dobrze, tak cholernie dobrze. To akt bez publiczności, widownia stoi przed wejściem. Nie wpuścimy ich, przecież nie chcemy tłoku. Na scenie tylko Ty i ja. Żadnych marionetek, żadnego udawania. To przedstawienie bez fikcji i teatr bez fałszywych scenariuszy. Kurtyna nigdy nie opadnie, nasz rozdział się nie skończy.
|
|
|
|