 |
|
Wszystko zaczynam od zera. Mam wspaniałych rodziców ludzi, którzy mnie wspierają serio, nie dla picu
milion akapitów, stos kartek zeszytu
kilka stów, kilka dat, które schowam na księżycu
|
|
 |
|
Nie będzie jak kiedyś nigdy! Czy nie dociera...? z odwagą spojrzeć w przyszłość z uśmiechem tu i teraz
|
|
 |
|
Dziewczyna którą kochałem udaje, że mnie nie zna ekipa, z którą chlałem teraz nie da się okiełznać!
I co? mam się załamać ? naciskam restart
|
|
 |
|
Nierówna walka wytycza mi wytyczne, wiesz,
gówniarska zajawka melanże notoryczne!?
|
|
 |
|
Już dość fałszywych dni, chwil z elitą na szpicy
Prawdziwych jest niewielu, większość to hipokryci
|
|
 |
|
Przy ballantajnie wspominam wasze twarze
Jest ze mną garstka z nich, tylko mały pierwiastek
Ale to dla mnie jasne, każdy wybrał inną drogę
Dłużej tak nie mogę, przepraszam, odchodzę!
|
|
 |
|
Co weekend nastukawszy !? nie! to dzień jak co dzień
Świętej pamięci wódko przepraszam, odchodzę!
|
|
 |
|
Wierzę w kumpli, bo dali mi więcej niż pretensje i te wszystkie lekcje razem wzięte, upadki nauczyły wstawać i śmiać się po strzałach po których tu nie jeden by się złamał.
|
|
 |
|
No i podobno wystarczy chcieć, wystarczy zrobić cokolwiek, podobno szczęście przychodzi znienacka, inni mówią, że wystarczy czekać. Tylko wszyscy, którzy tak mówią, nie mają pojęcia czym jest ciągła samotność. Łatwo jest dawać takie rady, gdy ma się kogoś obok. A ja mam już w dupie te wasze rady! Mam w dupie ciągłe starania! I mam w dupie waszą miłość! Porzygajcie się od niej wszyscy...
|
|
 |
|
Nie jestem agresywna, czasami tylko kogoś pierdolnę, drę mordę i rzucam przedmiotami.
|
|
 |
|
Często się zastanawiam nad tym, czy chociaż czasem o mnie myślisz, chociaż przez chwilę wspominasz o tym co było, dużo bym dała, żeby to wiedzieć.
|
|
|
|