 |
|
posiadanie moralności i techniki, bo życie to nie tylko atak ale i uniki.
|
|
 |
|
potrzebuje Twego wsparcia jak nigdy indziej, już nie liczę na farta i nie czekam, że to samo przyjdzie...
|
|
 |
|
po zerwaniu jest konkurs, kto umie lepiej udawać, że go to gówno obchodzi.
|
|
 |
|
co było, nie zniknie nie przeminie z wiatrem, zakotwiczyło w sercu stało się teatrem, teatrem wspomnień, których nie da się zapomnieć.
|
|
 |
|
Mam w głowie takie I DON'T KNOW, że ja pierdole.
|
|
 |
|
wszystko powoli dochodzi do mnie, otrząsam się z goryczy najlepszych wspomnień.
|
|
 |
|
zacząć od zera, zepchnąć w niepamięć, wszystkie problemy zamurować w ścianie.
|
|
 |
|
stoisz w oknie, wspominasz, patrzysz na ten cmentarz,
pamiętasz? nadzieja umierała Ci na rękach...
|
|
 |
|
sam na sam, sam, sam ze sobą, gdy nie masz już siły pluć w twarz wszystkim wrogom.
|
|
 |
|
może tak będzie lepiej.. to nie miało sensu, musiał w końcu nadejść dzień kiedy to skończymy. przepraszam.
|
|
 |
|
nie mam już Ciebie - największa strata. nienawidzę za to siebie, życia i całego świata..
|
|
 |
|
Kiedyś o mnie zapomnisz, tak jak zapomina się jak smakowała wczorajsza kawa albo tak jak zapomina się o zeszłorocznym śniegu. Zapomnisz jaki ból był wmieszany z pierwiastkami szczęścia i jak przyśpieszał oddech. Zapomnisz pojedyncze słowa, gesty, myśli. Wszystko uleci z Ciebie, jak życie z człowieka przejechanego przez ciężarówkę. I okaże się, że scenarzysta który to wszystko poskładał w swojej malutkiej główce, nie zrobił kariery, nie zarobił milionów, a zamarzł w parku z butelką taniego wina w ręku. Ty kiedyś zapomnisz jak smakowało moje imię, oddasz serce w depozyt komuś innemu, komuś lepszemu. Szczęście wypełni Cię po brzegi, od paznokci u stóp, do końcówek rzęs. Życzę Ci tego, wiesz. I będziesz żyć w spokoju, łykać złudzenia w pigułkach każdego pojedynczego ranka, ale nic nie będzie takie samo jak nasza samotność we dwójkę, JAK NASZE BYCIE RAZEM OSOBNO.
|
|
|
|