 |
|
Nie przyzwyczajaj się do mnie. Nie zapamiętuj mojej twarzy, koloru oczu i tego, jak pachnę. Ja mam w zwyczaju uciekać.
|
|
 |
|
- Chcesz z nim być?
- Tak... i nie.
- Jak to?
- Tak, bo jest jedyną osobą, którą naprawdę pokochałam. Nie, bo Jego szczęście stawiam ponad wszystko, a wiem, że nie jestem spełnieniem Jego marzeń...
|
|
 |
|
I wiesz, chciałabym, żeby kiedyś żałował, że mógł mnie mieć, a nie miał. Żeby kiedyś zobaczył, co stracił.
|
|
 |
|
Zafunduj mi dzień pełen rozkoszy, pozwól mi tańczyć na tafli jeziora i łykać chmury. Spełnij marzenia z dzieciństwa i poprowadź za rękę, gdy będę przechadzała się po tęczy. Daj mi promienie słońca zamknięte w szklanej szkatułce i okryj mnie zamglonym płaszczem. Nie pozwól bym czekała na jutro i nie pozwól by z moich oczu wartką rzeką płynęły wspomnienia.
|
|
 |
|
Kiedy byłam mała, chciałam być księżniczką. Potem chciałam być piosenkarką, tancerką lub aktorką. Następnie chciałam być bardzo bogata i nic nie robić. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie dostanę niczego za darmo, zaplanowałam sobie, że będę psychologiem. Lecz teraz już dokładnie wiem kim będę. Będę mieszkanką miasta, w którym Ty mieszkasz i chcę być z Tobą. Reszta nie ma znaczenia.
|
|
 |
|
I po co ja słucham tego pikającego narządu znajdującego się w mojej klatce piersiowej?
|
|
 |
|
- Jak Ty to robisz?
- Ale co?
- No to, że potrafisz cały czas siedzieć u mnie w głowie, a jednocześnie grać w piłkę.
|
|
 |
|
Wystarczy jedno Twoje spojrzenie, żeby uśmiech do końca dnia nie zszedł mi z twarzy.
|
|
 |
|
- Wiele z tych gwiazd już zgasło, a mimo to ich blask wciąż wypełnia wszechświat. Gdzieś daleko stąd narodziły się inne gwiazdy, ale ich światło jeszcze do nas nie dotarło.
- Czyli nikt nie wie, jakie naprawdę jest niebo?
- Nikt. Czasami badamy to, co widzimy, ale nie zawsze to, co widzimy, istnieje na prawdę.
|
|
 |
|
Potrafił zepsuć dosłownie wszystko. Nawet mój taniec w deszczu o czwartej nad ranem, przynosząc mi parasolkę.
|
|
 |
|
Patrzyła na niego przez krótką chwilę i właśnie wtedy, w momencie, gdy spojrzała mu prosto w oczy, poczuła, że coś w niej drgnęło. Chciałaby powiedzieć, że drgnęło leciutko; niezauważalnie, lecz było zupełnie inaczej. Było tak, jakby serce zaczęło pompować krew czterema komorami naraz, zalewając nią płuca i całe ciało.
|
|
 |
|
Za bardzo kochała, aby móc odejść. Za bardzo się bała, żeby zostać...
|
|
|
|