 |
|
-jaki jest twój chłopak?
- mój chłopak? Jest przystojny i inteligentny, do tego zabawny i słodki. W sumie to ma tylko jedną małą wadę.
- jaką ?
- jeszcze go nie poznałam.
|
|
 |
|
rzucił deskę i przybiegł. -co ty tu robisz? -odgarnął sobie niesforną grzywkę. -potrzebuję Cię. -wbiłam wzrok w chodnik i niepewnie złapałam za kawałek jego koszulki miętoląc ją w dłoniach. -wiem, nie powinnam .. przepr .. -nie dokończyłam. nie pozwolił mi dokończyć. nawet nie zauważyłam kiedy połączył swoje usta z moimi. nie zważał na gwizdy swoich kumpli, tylko całował mnie z tą samą zachłannością co kiedyś. -do tej pory nie zapomniałem smaku twoich ust.- wyszeptał.
|
|
 |
|
-wiesz co jest najgorsze?
-co?
-kiedy kochasz kogoś bez wzajemności, a potem okazuje się, że czuł to samo...
|
|
 |
|
- Dlaczego ja muszę tak cierpieć ?
- Cierpisz na własną prośbę. Stworzyłaś w swojej głowie wyidealizowany wizerunek chłopaka, który nigdy nie istniał. Gdybyś postrzegała go takim, jakim jest naprawdę, od początku wiedziałabyś, że jest skończonym idiotą i nie warto sobie zawracać nim głowy. Teraz byś nie cierpiała..
|
|
 |
|
Wiesz dlaczego w miłości nie zważam na wiek?
Bo uczucia zależą od człowieka, A nie od daty jego urodzenia Czy terminu ważności.
|
|
 |
|
Fizycznie ? Już mnie nie obchodzisz . Psychicznie ?
Moje serce rozpierdala od środka fakt że masz na mnie wyjebane .
|
|
 |
|
Podobno nic nie dzieje się przypadkiem. Podobno Bóg stawiając na naszej drodze życia jakąś osobę ma w tym konkretny i określony cel. Zastanawiam się dlaczego zderzył nasze dwa światy... I nie znajduję wytłumaczenia. Chciał żebym nikomu już nigdy nie zaufała?
|
|
 |
|
Wolę cierpieć niż nie czuć zupełnie nic.
|
|
 |
|
wszyscy na to patrzą, niewielu widzi. ludzie już nawet nie próbują być prawdziwi. forma, wypełniona po brzegi plastikiem. ten sam schemat i patent na życie.
|
|
 |
|
wolę łobuza niż jakiegoś lamusa z grzyweczką w rureczkach. / freakyy. [troche zmienione]
|
|
 |
|
patrząc na Jego posiniaczone, i całe w ranach ręce próbowałam zrozumieć sens rozwalania pięści o szybę - do czasu, gdy sama ze złości nie przyjebałam w mur. zrozumiałam - to coś w rodzaju chwilowej odskoczni, coś co pozwala Ci na chwilę poczuć inny ból niż ten w środku. patrzysz na krew, która cieknie po Twojej dłoni i się uśmiechasz , bo na krótką chwilę mijają nerwy, a napięcie opada. nie ważna jest krew, i głębokość rany - ważne jest to , że na chwilę mogłaś zapomnieć. / veriolla
|
|
|
|