 |
|
chciałam Cię na dłużej, na zawsze.
|
|
 |
|
a teraz zamknij oczy. wyobraź sobie, że jak je otworzysz, to już nigdy mnie nie zobaczysz. co byś mi wtedy powiedział? a może nie otwierałbyś ich przez jak najdłuższy czas żebym przy Tobie? a może właśnie na odwrót? co byś zrobił? / kszy
|
|
 |
|
straciłam kilka osób w moim życiu. nie powiem, bo żałuję, ale czasu się nie cofnie. czego mnie to nauczyło? jednego - będę walczyć o przyjaźń, gdy będzie taka potrzeba, nie chce stracić kolejnych.. / kszy
|
|
 |
|
owszem, powiedziałam to wczoraj. stwierdziłam, że jestem w stanie oznajmić mu prosto w oczy, że to już przeszłość. bez zawahania, bez mrugnięcia okiem, na jednym oddechu. no, ale gdy przyszedł, nie potrafiłam patrzeć w jego oczy dłużej niż 10 sekund. tchórz? po prostu na tą chwilę nie ogarniam tego, co dzieje się w moim sercu. nie wiem dlaczego to właśnie on w nim jest. / kszy
|
|
 |
|
"Nie zostawię Cię, bo kocham Cię na dobre i na złe!" / zatracaam się przy Vixenie. ♥
|
|
 |
|
znajomy z rezerwą spojrzał na lądującą przed nim kartkę-do pierwszego przeczytanego zdania. - eee, proszę pani, takie ankiety to ja mogę ciągle wypełniać, same piątki był miał. - rzucił zaznaczając już odpowiedzi na pierwsze kilka pytań. po chwili zauważyłam, że się waha, więc spojrzałam mu w kartkę, żeby ogarnąć co sprawiło mu problem. pięć odpowiedzi na proste 'jaki alkohol preferujesz?' i jego długopis, który w dwie sekundy otoczył kółkiem pierwsze pięć liter alfabetu przy wyborze. - no chuj, wszystkie są zajebiste. - powodzenia z wysuwaniem zapowiadanych wniosków z tej ankiety.
|
|
 |
|
odpuść. uważałam i mam tą pewność, że nawet jeśli wypowiedziałam jakąś obietnicę to względem samej siebie, a nie twojej osoby. nie przyrzekłam ci, że będę silna, nigdy. choć, zapewne, mruknęłam to pod nosem do siebie, jako cichy plan na przyszłość, zrobię na co będę miała ochotę. a teraz chcę się po prostu napić, dużo napić, przestać myśleć, zmyć barwy rzeczywistości i na moment poczuć się lepiej, bo tak-dopuściłam do siebie tą toksyczną pustkę. a ty, o ile chcesz się przydać, postaw mi kolejkę.
|
|
 |
|
przemoknięte serca miast i tylko ty i ja.
|
|
 |
|
nie będzie cudownie. będę się wiercić, a po godzinie zabiorę Ci całą kołdrę. rano obudzisz się z kilkoma siniakami wyprodukowanymi przez mój łokieć. mimo to, proszę, wytrzymaj. złap mnie za biodro, kiedy wczuję się na tyle w sen, że omal co nie spadnę z łóżka. gdy pochłoną mnie koszmary, obudź mnie. przytul i zetrzyj pierwsze łzy z twarzy, całując w czoło i zapewniając, iż wszystko gra, wszystko jest w porządku, że jesteś.
|
|
 |
|
wymieniając swoje wady, podawał uzależnienia. wszystkie zgony na imprezach wsadził do jednego worka, który, zaczepiony na ramieniu, miał być jego walizką w podróży do piekła. przy jego pokorze, czułam się tylko jak przeklęta wręcz grzesznica, która wcale nie żałowała swoich przewinięć, a na liście słabości wpisywała wyłącznie jego imię. taszcz tu jego osiemdziesiąt i trochę kilo do samego piekła-przerzucam się na fajki.
|
|
 |
|
oczy przemawiające światopoglądem różnym od mojego, ... zawierające cały mój świat.
|
|
|
|