 |
|
1. siedzę w naszym mieszkaniu. właściwie to już moim mieszkaniu. nie dziele już go z nikim. szafka w łazience jeszcze zapełniona Twoimi rzeczami. może dziś wezmę ten szary karton i spakuję tam te perfumy, maszynkę, piankę do golenia, kremy na twoją wrażliwą twarz. może zrobię to dziś. a jutro zapakuję ubrania. nie, nie zrobię tego! niech jeszcze leżą sobie w szafie. wtedy wszystko bardziej przesiąknie Tobą. dywan już pachnie. jeszcze teraz ściany muszą! może spryskam je Twoimi perfumami? tak, tak zrobię. wstaję. moja głowa! to pulsowanie w skroniach jest tak silne, że aby dojść do łazienki muszę podtrzymywać się meblami. własnie uświadomiłam sobie, że nie jadłam nic od czasu gdy Cię nie ma. ile to już? dwa, trzy dni? nie pamiętam, nie wiem, już nic nie wiem. najważniejsze dla mnie jest to, że jestem w końcu w tej cholernej łazience. mam perfumy. mam Ciebie. pryskam wszystko. ścianę, podłogę, dywan, łóżko, Twoją poduszkę, moje włosy, pościel, książki, ubrania, całą siebie.. / ithillien.
|
|
 |
|
a dziś? dziwi Nas trochę fakt, że bawimy się na jednej imprezie, często razem pijąc wódkę. siadamy wtedy przy barze i polewając, wspominamy jak to było gdy tak bardzo się nie cierpieliśmy. gdy zabawa na jednym podwórku była dla Nas katorgą, bo albo On dostał ode mnie kamieniem w łeb, albo ja leżałam co chwila na ziemi, bo podstawiał mi haki, czy też wywracał mnie. śmiejemy się, wspominając jak było za małolata i nie mogąc pojąć tego jakim cudem teraz dogadanie się idzie Nam całkiem dobrze. może dojrzeliśmy, może znaleźliśmy w sobie inne cechy poza tym samym chrakterem - może po prostu poczuliśmy, że wypadałoby się zachowywać jak rodzina, albo może po prostu dobrze Nam się razem wódkę pije. / veriolla
|
|
 |
|
mimo ciągłego odwracania się za siebie przy wychodzeniu poza dom, nocy pełnych strachu o Niego, kiedy oplatając rękoma kolana nasłuchiwałam dzwonka i Jego przyjścia, ciągłego brak świadomości, że jest w porządku oraz obaw, że wrócą dawne koszmary, znów wrócą narkotyki do Jego kieszeni, pod Jego materac - bycie z Nim było najlepszym okresem mojego życia. serce, choć przerażone, było również szczęśliwe.
|
|
 |
|
- jesteś tak szczęśliwa, że mogłabyś dotknąć nieba? - nie , tak nie. - nie tak? - nie, mogłabym dotknąć o wiele wyżej, co najmniej trzy metry nad niebem.
|
|
 |
|
- masz chłopaka? - CHŁOPAKA?! POJEBAŁO?! A SZKOŁA?!
|
|
 |
|
potrzebuję miłości, teraz! ♥
|
|
 |
|
Znasz to uczucie, kiedy leżysz na plecach, z zamkniętymi oczami, próbując powstrzymać łzy? One i tak zaczynają płynąć, później wysychają na Twojej twarzy, ale Ty dalej cierpisz. Starasz się żyć, spotykać z przyjaciółmi. Przez Twój dom przewija się garstka osób, wywołująca kilka uśmiechów, a Ty wciąż czujesz ból, który nigdy nie zniknie, będzie zawsze tylko zagłuszany.
|
|
 |
|
zrobiłam to. zaryzykowałam, ufając Ci. teraz mogę tylko czekać.
|
|
 |
|
zaczniesz o tym mówić, że ta muzyka mnie pewnie niedługo pogubi, ale czuję, że powoli przestaje słuchać co mówisz.
|
|
 |
|
obudź się,weź kąpiel by zmyć z siebie zapach pożądania. usiądź na brzegu łóżka, i patrz na Nią - śpiącą, bezbronną. pocałuj Ją w policzek, i pogłaszcz delikatnej po anielskiej twarzy. odgarnij włosy i szepnij do ucha kilka słów na pożegnanie. wstań, ubierz się, zapnij koszule na ostatni guzik, weź kurtkę i wyjdź. włącz telefon i wykonaj połączanie. powiedz: 'tak,kochanie całonocny melanż u kumpla.już wracam', po czym rozłącz się i zacznij codzienne życie, jak gdyby nic się nie stało. a za kilka dni znów pójdź do 'kumpla', pod postacią którego kryje się Ona - ta, która potrafi nie angażować się, a jednocześnie czerpać z tego przyjemność. / veriolla
|
|
|
|