 |
|
nocą, wyleguję się na dość szerokim parapecie, obserwuję wariatów ściagających się tanimi furami na placu przed moim oknem, śmieję się do siebie, ale wystarczy, że spojrzę w niebo, a w moich brązowych tęczówkach pojawiają się łzy, wtedy wstaję i na ślepo ścięgam za nocną szafkę, wyjmuję butelkę czerwonego wina i kieliszek wymyty po poprzedniej nocy, piję lampkę, odpalam miętowego papierosa, piję kolejną lampkę, włączam naszą piosenkę, piję trzecią lampkę, patrzę w niebo, odpalam szluga, piję czwartą lampkę, przy siódmej tracę orientację w terenie, łzy nie ustają, wpadam do łóżka z hukiem, znowu budzę matkę, po raz kolejny widzę jej łzy, nie radzi sobie ze mną, a ja ze sobą, depresja to dziwka, wiesz.
|
|
 |
|
włączyłam naszą piosenkę. mimo tego, iż jest dobrze - szlocham. przeglądam foldery ze zdjęciami, na każdym wyglądamy tak samo - szczęśliwi, cholernie zakochani. puste fotografie ukrywają nasze problemy, smutki, kłótnie. nie pokazują miliona niedopowiedzeń. kolorują naszą bajkę wszystkimi kolorami tęczy chociaż nie raz była szara. płaczę ze szczęścia. zmieniłeś się, zmienił się nasz świat. rzuciłeś ćpanie dla mnie. udowodniłeś, że jestem kimś zwykłą dziewczyną, na którą zawsze możesz liczyć. pokazałeś, że kochasz.
|
|
 |
|
jest jak promień słońca w bezchmurny dzień, jak zimny napój w środku lata, jak ciepła kurtka w zimie. zawsze potrzebny.
|
|
 |
|
w egzystencji każdego człowieka są ludzie, którzy znaczą coś więcej niż inni. osoby, które mogą dzwonić w środku nocy, patrzeć na to jak płaczesz z bezradności, masz głupawkę. są zawsze. nieważne czy złapał Cię kac morderca i spędzasz pół dnia przytulając się do kibla, czy zajarałaś jointa i śmiejesz się do bólu brzucha z kolegi, który Twoim zdaniem wygląda jak chińczyk. gdy marudzisz przypierdolą Ci zamiast bezsensownie słuchać tych głupot, gdy jesz ostatni kawałek pizzy, wyrwą Ci go z ręki, bo nadal są głodni. to przyjaciele - bezinteresowni, kochani, ale i cholernie wredni, jednym słowem prawdziwi.
|
|
 |
|
chyba zawsze byłam inna. gdy byłam dzieckiem bałam się muminków, teraz wypełnia mnie strach przed miłością. angażuję się zbyt łatwo, a później miesiącami cierpię po utracie, pijąc hektolitry, czarnej, mocnej kawy bez cukru i paląc papierosa za papierosem.
|
|
 |
|
Nie cięłam sie przez rok. Od trzech dni zrobiłam to już dwa razy. Dzisiaj o mało nie skończyłam ze sobą. Gdyby nie to, że moja mama zauwazyła moją pocharataną rękę i zaczela pilnowac mnie na kazdym kroku, nie byłoby mnie na tym świecie. Nie mam siły zyć. Dawno już nie bylo tak źle . W sumie nie pamiętam, żebym kiedykolwiek czuła się tak cholernie źle. Naprawdę nie chcę żyć. Nie umiem. Każdy dzień odkąd Go nie ma jest pusty, bez sensu. Całymi dniami płaczę i proszę Go by wrócił, a On ? Jest oziębły na to wszystko jak bardzo się o Niego staram. Kurwa nigdy tak mocno nikogo nie kochałam.... /kokaiina
|
|
 |
|
Zapomniał podłączyć mnie po respirator kiedy odchodził./kokaiina
|
|
 |
|
Nawet nie wiesz jak cholernie trudny jest dla mnie każdy wdech, jak długa jest każda minuta, jak wielki ból czuję w środku, jak cholernie wielką noszę pustkę w sercu odkąd nie jesteś mój. Każdy dzień od tamtej chwili niczego nie jest warty. Nie chcę żyć. Bez Ciebie ? To nie ma sensu./kokaiina
|
|
 |
|
I w jednej chwili obumiera w Tobie wszystko.
|
|
 |
|
Miłość płynąca z mojego serca jest silna, tylko samo serce jest bardzo słabe.
|
|
 |
|
ostatnie sekundy minuty, spędzam przy dobrym piwie i paczką fajek na stole, pije twoje zdrowie i jaram wspomnienia. ~schooki~
|
|
|
|