 |
|
Spotkali się nagle i przez przypadek, a okazało się, że czekali na siebie całe życie.
|
|
 |
|
Nie pierdol, że nie masz uczuć. Jak chodzisz ciągle najebany i zbakany to czemu tu się dziwić, że dopadła Cię znieczulica. Dorośnij.
|
|
 |
|
Alkohol i paczka najlepszych przyjaciół pomogły mi zrozumieć, że rozpamiętywanie Ciebie to ostatnia rzecz jaką powinnam teraz robić. Podniosłam się znacznie szybciej niż myślałam. Powoli odzyskuję kontrolę nad własnymi uczuciami. Dość płaczu. Dość wspominania wspólnych chwil. Czas się bawić. Czas korzystać z życia. Mogę robić co mi się żywnie podoba w dupie mając konsekwencje. A ty staczaj się na sam dół. Cpając i jarając bake. Obściskując się z tą twoją psiapsiółą. I bijąc się. Staczasz się kochanie. Na własne życzenie.
|
|
 |
|
I siedząc na przerwie w szkole, zarywam do pierwszego lepszego chłopaka.I uwierz kotku, że nie robię Ci tego na złość.Choć wiem,że patrzysz się z zazdrością, jak przytulam się do jego, czy też jak czule się do niego uśmiecham, łapiąc go nieśmiało za dłonie Ja po prostu chcę być znowu szczęśliwa.I gdy przypadkiem łapie twój wzrok, który przeszywa mnie na wylot, czuję cholerną satysfakcję,że dałam radę podnieść się po twojej stracie i znów cieszyć sie życiem. To ty odwracasz wzrok z żalem, - nie ja.
|
|
 |
|
Czasami mam takie wrażenie, że jesteś cholernie obojętny.A kiedy mi nie zależy, wracasz, starając sie znowu odzyskać moje zaufanie i uczucia.A mówią,że to kobiety są zmienne jak pogoda, a tu proszę..
|
|
 |
|
opowiedziałam dziś misiowi o tym jak bardzo Cię lubię. wiesz , miałam wrażenie , że nawet jego to śmieszy.
|
|
 |
|
I już wiem skąd to wewnętrzne rozdarcie. Rozum z sercem walczy o uwagę. Serce krzyczy : wróć! Rozum zabrania z obawy przed utratą honoru. Bo jedyne czego nie możesz mi odebrać, to mój własny honor.
|
|
 |
|
I najbardziej boli ta oschłość i obojętność do mojej osoby. A jeszcze parę dni temu tak bardzo tęskniłeś i mówiłeś, że kochasz. Pamiętasz ?
|
|
 |
|
wiesz, mam już w dupie to czy w ogóle pamiętasz kim jestem , czy dręczyły Cię chociaż przez minutę wyrzuty sumienia, czy jesteś szczęśliwy i gdzie się teraz kurwa znajdujesz. na spokojnie wyniosłeś się z mojego rozumu i serca - i nie wracaj, bo dość już skurwysynów w moim życiu.
|
|
 |
|
Wyszła na balkon, usiadła na zimnych kafelkach pod gołym niebem, wyszukała papierosa i zaciągała się z całych sił, przed oczami było szaro od papierosowego dymu, po policzkach spływały jej łzy. W sercu czuła kłucie i niewyobrażalny ból..
|
|
|
|