 |
|
W szkole nie mogę się nigdzie ruszyć, no po prostu nie mogę. Zawsze jak gdzieś chcę pójść, to idzie za mną jak nie ta, to inna. Albo obie. Czasami jest to nie do wytrzymania. Odstraszają ode mnie chłopaków, jak nic. Jedynie... "Idziesz do szatni? Idę z tobą."; "Gdzie idziesz? Poczekaj." A jak zacznę wspominać o jakimś chłopaku, np. "Popatrz na jego fryzurę", albo "Zobacz, tam stoi" to słyszę "Co mnie to obchodzi". /Dzisiejszy dzień jakby stworzony był do narzekania. Ale kiedyś znajdę odpowiedni moment. :) ..
|
|
 |
|
A teraz leżąć na łóżku i wpatrując się w sufit, zastanawiam się, dlaczego zachowuje się jak rozpieszczony dzieciak, który ma wszystko, a jednak ciągle czegoś mu brakuje - brakuje mu tej cholernej, pierdolonej miłości.
|
|
 |
|
Bała się szczęścia. Chowała się przed najpiękniejszymi chwilami, a o tym, że coś było dla niej szansą, uświadamiała sobie dopiero, kiedy to traciła. Dlatego nigdy nie była szczęśliwa.
|
|
 |
|
- Daj mi na chwilę dłoń.
- Po co?
- Chcę dać Ci swoje serce.
|
|
 |
|
nie szukam księcia z bajki, ja szukam osoby która będzie miała w dupie jak wyglądam i w co się ubieram, szukam osoby która będzie mnie ceniła i kochała za charakter, a nie za to co widać gołym okiem
|
|
 |
|
Prawdą jest że to ciosy od życia i bolesne doświadczenia pomagają nam dorosnąc
|
|
 |
|
Nie chcę ideału. Chcę człowieka z rysami, wadami, bliznami. Z doświadczeniami. Żeby móc je zrozumieć, zaakceptować i pokochać. Niektóre wyeliminować. Człowieka jednocześnie identycznie postępującego ze mną i moimi niedoskonałościami.
|
|
 |
|
Szukasz kogoś, kto zawiąże ci oczy opaską i zaprowadzi na plażę byś mogła poczuć piasek pod stopami, kogoś kto obudzi się o świcie, bo nie mógł się doczekać aby z tobą porozmawiać...
|
|
 |
|
a widząc mnie smutną nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby bez pytania o powód po prostu mnie przytulić.
|
|
 |
|
Prościej byłoby, gdyby niektórych osób się nigdy w życiu nie spotkało lub z nimi nigdy nie rozmawiało. Łatwiej i lepiej..
|
|
 |
|
Dzisiejszy dzień jest ostatnim dniem z życia mojego sweterka. Szarego, wygodnego, ciepłego, mojego ulubionego. Zakupionego jedynie dlatego, żeby mój ubiór kolorystycznie nie odbiegał od ubioru pewnej osoby, choć i tak na marne. Po dzisiejszym dniu jestem przekonana, że owy sweterek już się nie nadaje do noszenia, wyrzucę go. I od dziś już nigdy nie będę tak myślała o Tej osobie jak kiedyś i nawet czasem dotychczas. Tak jakby znikną ostatnie wspomnienia. Wspomnienia tego, co się nie wydarzyło w rzeczywistości, tylko istniało w mojej głowie. Już się przyzwyczaiłam do jego nieobecności. A gdy go spotkam, nie odpukać, to i tak przejdę, jakby był wytworem mojej wyobraźni, jakby go nigdy nie było naprawdę..
|
|
 |
|
ale mimo wszystko idę przez życie z optymizmem . Z całodobowym bananem na mordzie .
|
|
|
|