 |
|
nie boję się spróbować czegoś zabronionego, tylko tego, że mi się to spodoba
|
|
 |
|
i choć nie zawsze było tak jak dziś,
patrz na ulicy wciąż stoję obok,
do końca dni będę z tobą
|
|
 |
|
mama miała rację i zgadła - kumple odchodzą, zostaje pusta ławka
|
|
 |
|
Nie możesz przestać myśleć o tym, chodzę gdzie chcę - jak koty, w porównaniu z innymi kobietami mam najlepszy fenotyp.
|
|
 |
|
nie znam Cie, ale wkurwia mnie Twoja morda
|
|
 |
|
byle do jutra, ale ta wódka kurwa nigdy sie nie kończy
|
|
 |
|
mamy siebie ale nie wiem czy mamy coś więcej
|
|
 |
|
koniec gry, wypadamy w aut, przecież tak toczy sie los miliardów par
|
|
 |
|
Widziałem Cię rano przechodząc pod blokiem,
nie znamy się, za to spotkaliśmy się wzrokiem,
hat, na głowie kaptur, wiesz trudny dzieciak,
pewnie z góry potraktowałaś mnie jak śmiecia
|
|
 |
|
I biorę ciężkiego powietrza oddech,
które cedze przez gardło tak, że jest mi nie dobrze.
Pluję krwią, w około płoną pochodnie,
brakuje mi siły, leżę, pomóż mi się podnieść
|
|
 |
|
Czasami wątpię jak Ty w cały świat,
czasami wątpię w siebie, wątpię w nas,
to jest tak silne, że wraca do mnie w snach -
przewracam się, leżę, nie mam siły by wstać
|
|
|
|