 |
|
i to już prawie pół roku. to 6 miesięcy z Tobą nauczyło mnie niewyobrażalnie dużo. że trzeba szanować przyjaciół, że rodzina w tym wszystkim też jest ważna. że moje miejsce jest tylko przy twoim boku. ze nikt inny nie ma prawa patrzeć na mnie tak, jak ty. że słowo miłość nie wiąże się z codzienną sielanką ale też z płaczem i niewyobrażalnym bolem. ale kocham Cię, i nie zamieniłabym Cię, na nikogo innego.
|
|
 |
|
tak jak mówiłam mamy własny czat moblo :) wystarczy, że dodacie ten numer: 37110202 do kontaktów na gg i wpiszecie: /j PODAJ DALEJ CZYLI CYTUJ! niech każdy sie o tym czacie dowie i do nas dołączy. :D ~schooki~
|
|
 |
|
Jeśli nie jesteś częścią rozwiązania, to jesteś częścią problemu. / crazydream
|
|
 |
|
i nie mów mi, że czas zmienia ludzi - bo nie uwierzę.
|
|
 |
|
dni stają się ciągle zmieniać, patrzysz i nie wiesz, czego chcesz jeszcze
|
|
 |
|
dreszcze, plany, deszcz, powietrze..
|
|
 |
|
zastanawiałam się jak to wszystko ogarniał. niekiedy dopadała mnie myśl, że może ktoś stwarza mapę do każdego człowieka i on zdobył taką do mnie. byłam pewna - przejrzał moje wnętrze. widział namiastkę dziecka, które wciąż wiele opiera na marzeniach i wyczuwał tą delikatnie zakopaną wrażliwość. uśmiechał się, gdy kładłam się spać w piżamie z kłapouchym, przed zaśnięciem wypijając kubek kakao. traktował mnie mimo tego poważnie, poruszając rozmowy na każdy temat, począwszy od banałów aż po moralność człowieka. nie doceniałam tego? doceniałam, zawsze. i to niszczyło. poczucie, że odwdzięczam mu się za to wszystko tylko w minimalnym stopniu.
|
|
 |
|
dziecinada z okazji pierwszego czerwca i wymienianie się kartami z wymawianym numerem co do danego pytania czy zdania. dwójka od Niego i dające cholernie do myślenia: "nie baw się uczuciami innych", bo przecież miał być odpornym, nie czuć.
|
|
 |
|
z nią jest coś nie tak. z reguły jest po części jak powiązanie, lecz kiedy coś idzie nie po Twojej myśli, nagle brakuje dokumentu, umowy, który mogłaby zmienić cokolwiek. niejednokrotnie zaczynasz się dusić i szukać adwokata, mogącego uwolnić Cię z tej pułapki. tylko nie ma papierka z którym można pójść do sądu. nie ma nic co można rozwiązać na zwykłej rozprawie. miłość ma ten mankament - zostaje, niekiedy już niechciana. do bólu wryta w serce tak, że każda próba amputacji jest śmiertelna.
|
|
 |
|
nie wierzyłam w przeznaczenie. cały ciąg wydarzeń, wszystkie kontuzje, mniejsze czy większe, dały mi jednak czas wstrzymania. z prawdopodobieństwem wstrząsu mózgu, hamowałam jedynie łzy, będące połączeniem bezsilności i irytacji. leżałam w łóżku, a głowa nie wytrzymywała czytania. rozmyślenia, analizowanie wszystkiego i jakiś obcy głos, który uświadomił mi, iż w całym tym braku czasu, pomyliłam w życiu zakręty.
|
|
 |
|
potrzebowałam tego kubła zimnej wody. jakiegoś plaska w twarz, który uświadomi mi, co robię. tej szczerości i wyrzucenia mi podłych posunięć, które zaczęły znajdować się na porządku dziennym w moim zachowaniu. i ruszyło mnie tam, w okolicach mostka - a jednak serce spełnia trochę ważniejszą rolę, niż umożliwianie egzystencji. mając przed sobą tak rzeczywistą perspektywę stracenia tego wszystkiego, z zaciśniętym gardłem przyjmowałam w końcu informację, że w pojedynkę nie dam rady w życiu. nie bez niej.
|
|
|
|