  |
|
` może i kiedyś byłeś dla mnie wszystkim, ale dziś nie zniosę ani w postaci łez ani grama cierpienia więcej. / abstractiions.
|
|
  |
|
` przestałeś dla mnie istnieć. Może u mnie ten proces trwał trochę dłużej niż u Ciebie, ale przecież już nie płaczę. / abstractiions.
|
|
  |
|
` koniec z tym. Czas zostawić te pierdolone sentymenty. Postanowiłam, że nie będziesz znaczył dla mnie już kompletnie nic. Staniesz się dla mnie nikim, tak jak ja dla Ciebie już od kilkudziesięciu miesięcy. Robiłam wszystko dla Nas, nie zdając sobie sprawy że tak na prawdę dla Ciebie nie było żadnych Nas. Nie pozwolę już na moje własne łzy, na cierpienie i na Twój wpływ w moje życie. Nigdy nie będziesz już kierował moim umysłem, a tym bardziej sercem. Po prostu nie będę Cię już kochać. Tak sobie postanowiłam i uda mi się to. / abstractiions.
|
|
 |
|
Kolejny raz dała sobie spokój .
|
|
 |
|
Słowa nie oddają tego ile waży strata, Kocham Cię najmocniej, zaraz wracam. / Onar
|
|
 |
|
dziś tracisz mnie naprawdę po raz pierwszy i ostatni.
|
|
 |
|
Nie, już nie wierzę w przyjaźń damsko-męską pomiędzy nami.
|
|
 |
|
Chciałabym Ci powiedzieć, że to coś więcej niż chemia.
|
|
 |
|
Czas mijał, a ona nadal ne potrafiła się odnaleźć w tym świecie ..
|
|
 |
|
To było coś, kiedy patrzyłeś na mnie, a ja się uśmiechałam.
|
|
  |
|
` od małości mówiłam, że chłopcy są głupi. Nie lubiłam ich nigdy. W przedszkolu płakałam jak jeden z nich do mnie podszedł i chciał mi dać samochodzik. W domu zawsze wolałam mamę. Nie rozmawiałam z chłopakami bo twierdziłam, że ranią. Nigdy nie chciałam się zakochać, nie marzyłam o księciu na białym koniu ani o pójściu do ślubu w stumetrowym welonie. Chciałam być samowystarczalna, nie płakać z miłości. Przyszedł czas w którym poznałam jego i chociaż uparcie się przed tym broniłam, wiedząc że będę cierpieć, zakochałam się. Do dziś nie mogę wybaczyć sobie wyprowadzki z Poznania i pójścia do szkoły przez którą spotkałam jego i teraz jest źle. / abstractiions.
|
|
  |
|
` kiedyś byliśmy jak jedność. Trzymaliśmy się za ręce, nie dawaliśmy swoim dłoniom możliwości ucieczki od siebie. Zawalaliśmy noce na głupich smsach, razem wpuszczaliśmy w swoje organizmy największe ścierwa. Pamiętasz? Mieliśmy swoje ulubione miejsce o którym nie wie nikt. Nikt, nawet te pizdowate hejty, które rzekomo o naszych życiach wiedzą nawet informacje wprzód. Wiedziałam, że jesteś gotów za mnie zabić a ja wskoczyć w ogień za Twoje tętno. Nigdy nie potrzebowałam od Ciebie prezentów ani żadnej forsy. Nie liczył się romantyzm czy spacer przy świetle księżyca. Zawsze woleliśmy uciec przez okno kiedy zbliżała się północ i tak pić, tańczyć aż nie zeszło na niebo słońce. Zatracaliśmy się w sobie przy każdej możliwej okazji i wcale nie mieliśmy ochoty na powrót do rzeczywistości. Pamiętasz to jeszcze? Bo jeśli nie to na prawdę Ci zazdroszczę. / abstractiions.
|
|
|
|