 |
|
są problemy za które oddałabyś parę swoich ulubionych butów, które mówią do ciebie 'mamo', byle by się ich pozbyć.
|
|
 |
|
drżysz ze strachu, który buszuje po twoim ciele, równie drastycznie co dym nikotynowy w płucach. zabija po kolei, z masochistyczną perfekcją każdy kawałek twoich wnętrzności. problemy straszne, równie bardzo co potwory z dzieciństwa, nienagannie cię nachodzą. ale przed nimi nie jest w stanie uchronić nawet kołdra.kładziesz się do łóżka, spać jest lepiej niż żyć na jawie, wtedy mniej boli. śmierć jest dobrym rozwiązaniem. czasami jedynym. ale dla tych kilku uśmiechów w przyszłości, żyjesz. nawet tych, wywołanych lękiem, przy którym dostajesz szczękościsku w obawie, że może być jeszcze gorzej niż na chwilę obecną.
|
|
 |
|
mieliśmy być poważni,nie byłeś,kiedy prosiłam.
|
|
 |
|
Po pojebanej nocy z tępym świtem się ścieram
Już nie wiem czy zaczynam żyć czy przestaję umierać
|
|
 |
|
witam kolejny dzień,tak jak przywitałem wczoraj-nietrzeźwym spojrzeniem na butelki po alkoholach i wiem,że zanika to,to czym jest samokontrola.
|
|
 |
|
Mój dylemat, mega wstyd - dziś picie czy jaranie?
|
|
 |
|
są dni,że wracam najebany o szóstej rano miejskim autobusem,myślę o życiu które mi dano.
|
|
 |
|
wszystko będzie dobrze,nie skończę na dnie,pieprzyć wskazówki typu-uważaj czego pragniesz
|
|
 |
|
mama miała rację i zgadła-kumple odchodzą,zostaje pusta ławka
|
|
 |
|
`Świat jest piękny, widziałam na obrazach. Wiem co to miłość i widziałam jak upada
|
|
|
|