 |
|
Codzienność stała się dla mnie fikcją. Muszę udawać, że jestem szczęśliwa, kiedy wnętrze rozdzierane jest na malutkie cząsteczki. Muszę przybierać różne maski, aby nie pokazać smutku przepełniającego moje serce. Muszę robić mocniejszy makijaż, aby się nie poddać zbyt szybko i nie zacząć płakać podczas krótkiej chwili słabości. Muszę udawać, grać życiem, omijać niebezpieczne zakręty, aby nie wpaść w kolejny dołek. Muszę, bo inaczej tego nie przetrwam. Odkąd codzienność została otoczona samotnością, to nie mam innego wyjścia. Bo tak łatwo jest pokazać uśmiech na twarzy, aniżeli dzielić się tym co jest nie tak. Starać się żyć tak, aby unikać, jak najwięcej niebezpiecznych pytań. Tak najlepiej, najbezpieczniej...
|
|
 |
|
Znowu ją spotkałem. Piękna nieznajoma, która oczarowała mnie swoją wyjątkowością i innością. Oparłem się o framugę drzwi sklepu i spoglądałem na jej przemyślane ruchy, pewne, dynamiczne i precyzyjne. W mojej głowie przewijało się tysiące myśli i jedna główna: Jak rozpocząć rozmowę. Posłała mi długie spojrzenie wraz z ciepłym uśmiechem. Rozpoznała mnie, aż nie uwierzyłem. Stanąłem prosto w drzwiach tarasując jej przejście. Nie bała się bliskości, dzieliły nas centymetry, stanęła na palcach by móc wyrównać ze mną swój wzrok. Jej piękne zielone oczy błyszczały z radości jak i zaintrygowania. Zagryzła swoją dolną wargę i mrugnęła znacząco po czym zgrabnie przeszła obok mnie. Nie chciałem jej tracić, nie teraz. Złapałem ja za łokieć i zatrzymałem. Ostatni raz spojrzałem w głąb jej jasnych tęczówek by zapamiętać tą chwilę po czym ją puściłem. Zrobiła dwa kroki w tył i wyszeptała swoje imię, uśmiechnąłem się, Polka. Nie odpowiedziałem, czułem, że znów ją spotkam.
|
|
 |
|
Codziennie zastanawiam się, jakby wyglądało moje życie, gdybym wybrała zupełnie inną drogę, gdybym wtedy mu nie uległa, a wybrałabym kogoś innego, kogoś kto pomimo tego co zrobiłam, wciąż przy mnie jest, kto chce w jakiś sposób przy mnie być. Zastanawiam się, czy nie byłoby dziś lepiej? Kto wie. Mogłabym dzisiaj się uśmiechać, spędzać z Nim te jesienne wieczory, a nie siedzieć przed komputerem tak, jak teraz i rozmyślać nad tym wszystkim. Nie musiałabym okazywać swojej słabości, nie musiałabym walczyć z napływającymi łzami do oczu. Mogłabym być szczęśliwa tak, jak zawsze tego chciałam, ale nie mogę. Muszę nadal płacić za swoje błędy, za złe wybory, za te grzechy, które popełniłam, a których do dziś żałuję. I wiem, że to będzie się ciągnęło za mną już do śmierci, wiem, że nigdy o tym nie zapomnę i nie zaznam tego co chciałam. Muszę zapłacić za swoje błędy, za kłamstwa... Muszę zapłacić jedną z wysokich cen za to.
|
|
 |
|
Chciałabym zacząć żyć normalnie tak, jak należy. Bez tych wszystkich epizodów różnych, które kończą się zawsze płaczem, bólem, czy rozstaniem. Nie chcę już tego znosić. Mam dość, serdecznie dość ciągłych kłótni, wracających wspomnień, wyrzutów sumienia. W końcu, ile można to znosić wszystko? Rozumiem, nikt nie jest idealny, ale jeżeli historia się ciągle powtarza, jeżeli wracają dawne uczucia, czy po prostu los pisze podobny scenariusz, to jak długo można to wytrzymać? Nie da się ot tak rzucić tego w kąt i odejść. Tak, aby już nic nie czuć. Nie da się zniknąć na dłużej nie pozostawiając za sobą żadnego znaku. Za dużo by osób mogło cierpieć, ale.. Im dłużej to trwa, to tym większa dziura robi się w sercu. A to zaczyna odpychać powoli od życia. Coraz częściej powstaje mętlik, którego nie można przerwać jednym pstryknięciem palca. To znów wyszło poza wszelkie granice, znów się utworzył mętlik, bałagan, z którego tak ciężko jest się wydostać.
|
|
 |
|
a jak myślisz czemu ludzie wpadają w depresje ,tną się ,przestają jeść , nie wychodzą z domu ,nie cierpią samych siebie ,a co najgorsze popełniają samobójstwo? no jak myślisz? nie wiesz ,nie wiesz kurwa? to ja Ci powiem ,tak wam wszystkim dookoła szkoda ich wszystkich ,ale to wszystko przez was ,bo jakim prawem mówisz komuś ,że jest obrzydliwy ,gruby ,samotny ,że nikt go nie kocha ,że jest głupi ,biedny i ,że nie ma przyjaciół no jakim prawem? jak się czuł ,gdybyś był na tej osoby miejscu? nikogo nie można obrażać ,ponieważ to nie jego wina jak wygląda. twarzy nie da się zmienić na inną ,czy osoba ,która wygląda całkiem inaczej niż Ty jest inna ,gorsza? zastanówcie się zanim coś powiecie ,ponieważ możecie doprowadzić do tragedii. każdy zasługuje na szczęście i miłość ,każdy.
|
|
 |
|
i tak jakoś dziwnie cicho mi bez Ciebie..
|
|
 |
|
Wytnę Ci na twarzy uśmiech ,a to pewnie w chuj boli.
|
|
 |
|
on chyba pominął ,jeden ,malutki szczegół - moje uczucia.
|
|
 |
|
istnieją ludzie ,którzy mówią "Nie uda Ci się!" wtedy Ty stań i powiedz "No to patrz!"
|
|
 |
|
moje serce bije tylko po to ,żeby Cię Kochać idioto!
|
|
 |
|
W sercu nadal panuje smutek. Nie mam tego co ważne. Nie mam najważniejszej rzeczy, której nigdy nie pozwolisz mi odczuć. Nie będę tego mieć, wiem to. Lecz czy długo jeszcze będzie trwać to oszukiwanie siebie wzajemnie? Długo jeszcze będzie walka pomiędzy wybraniem jednej a drugiej rzeczy? Przecież to się ciągnie w nieskończoność. Ciągnie i nie chce nawet przestać. Niszczy mnie to, nas... Nie wytrzymuję tego stanu, tego napięcia. Muszę się zmierzać z tym codziennie, ale nie potrafię już wstawać i od razu udawać, jak bardzo jestem szczęśliwa, że wstałam prawą nogą, kiedy to wszystko boli. Kiedy wspomnienia minionego dnia, tygodni, miesięcy, wciąż we mnie trwają. Tak bardzo mi brakuje Ciebie.. Nie wiem, ile jeszcze będę to razy powtarzać, może już do końca życia, ale będę to robić dopóki nie zrozumiesz, że Twoja miłość może mnie zmienić. Musisz tylko chcieć mi ją podarować, musisz chcieć mnie ją obdarzyć, proszę...
|
|
 |
|
Widzę w ich oczach nienawiść. Ten ból, który ciągle jest przy Nich, bo kiedyś podjęli złą decyzję. Widzę ten żal w oczach, który zawsze był kierowany w moją stronę. Czuję się tu źle. Czuję się okropnie, bo nie potrafię przetrwać kolejnej kłótni, w której znów zostałam zmieszana z błotem. A to boli. Tak cholernie, to boli kiedy bliskie osoby nie chcą Cię znać ani widzieć. Boli również ta świadomość tego, jak jest. Krzyk, czy milczenie.. Są czymś okropnie bolesnym. Zadają cios w samo serce. Znów moja psychika tego nie wytrzymuje. Znów zatrzymuję się w miejscu i walczę sama ze sobą. Lecz tym razem jestem słabsza. Nie powstrzymuję się przed niczym. Przecież i tak wiem, że nikt tego nie zauważy. Wszyscy będą myśleć, że siedzę w swoich czterech ścianach i płaczę. A ja po raz kolejny w ciągu doby wykonam zły ruch. Znów napiszę nowa historię, którą oznaczę spływającą krwią, jako autorka nowego dzieła. Dalszego ciągu przerwanego kłamstwami życia.
|
|
|
|