 |
|
Teoretycznie miała na niego wyjebane, ale praktycznie to przegryzała wargi gdy ktoś wypowiedział jego imię.../fejs
|
|
 |
|
Dziewczynko , nie mów nigdy pierwsza że go kochasz , nie zakochuj się na zabój , po prostu czasami go olewaj ./ fejs
|
|
 |
|
raz na wozie, raz chuj ci w dupe / true
|
|
 |
|
weź nie pierdol, bo znasz mnie tylko z zewnątrz.
|
|
 |
|
nie mogę uwierzyć w to , że pozwoliłaś zniszczyć to wszystko , co było między nami . z resztą , sama doprowadziłaś do tego , co się teraz dzieje , ta cała nienawiść , nie mam pojęcia skąd jej aż tyle . i już nie mogę przyjść do ciebie , tak jak dawniej położyć głowę na twoich kolanach i liczyć na chociażby wymuszony pocałunek we włosy . mogę pożegnać się z tymi odrobinami ciepła , które jeszcze niedawno byłaś w stanie mi okazać . i wciąż nie chcę wierzyć , że to wszystko przez miłość . moją miłość do jednej osoby . nie wiesz nawet ile razy w ciągu nocy modlę się , żebyś przez moment cieszyła się moim szczęściem . ale żeby pałać aż taką nienawiścią i chęcią odebrania mi tego wszystkiego ? kurwa , nie pierdol tylko , że chcesz dla mnie dobrze . huja chcesz .
|
|
 |
|
balansowaliśmy na krawędzi pocałunku. nasze oddechy mieszały się ze sobą, spojrzenia łączyły się w jedną prostą. - nawet gdyby dzisiaj... coś... się stało między nami, zwyczajnie nie wytrzymasz ze mną długo. - powiedział w końcu, a ja do dziś żałuję, że nie stanęłam na palcach, nie sięgnęłam Jego ust. bo zapewne zamiast mijania Jego osoby z drżącymi dłoni mogłabym trzymać je w tylnych kieszeniach Jego jeansów udowadniając Mu jak cholernie się mylił.
|
|
 |
|
musnął kciukiem mój policzek zakładając kilka kosmyków włosów za moje ucho. - spójrz na mnie... - prosił przyciszonym głosem. - ni... e. nie mogę. - ciche westchnięcie dobiegające mojego słuchu. - dlaczego? - mruknął kładąc luźno dłoń na mojej talii. - bo to jedno spojrzenie... - przełknęłam ślinę. - co, jeśli znów się w Tobie zakocham? w szarych plamkach pośród szmaragdu... - nachylił się i powoli musnął wargami moje usta. pozostał chwilę w takiej pozycji wypuszczając na moją brodę ciepły oddech. - tego pragnę najbardziej. - szepnął. Jego słowa odbiły się echem nocy. podniosłam spojrzenie. jęknęłam pod nosem na co w odpowiedzi mocno zacisnął swoją dłoń na mojej. - to głupie... chyba nigdy nie przestałam Cię kochać. - wydyszałam przygaszonym głosem czując jak moje serce znów przywraca dawny stan, kiedy brał mnie w ramiona.
|
|
 |
|
wystarczyło spojrzeć w Jego oczy. tam widniała odpowiedź, która pod żadnym pozorem nie chciała przejść Mu przez gardło. kochał, jak wariat. mój... wariat.
|
|
 |
|
'Gdy zobaczysz w jej oczach łzy, nie pytaj się dlaczego. I tak Cię okłamie. Ale bądz przy niej i oboje milczcie, dla niej cisza to lekarstwo. Nigdy nie pytaj co się stało. I tak Ci nie powie prawdy. Bo ona jest inna. Ona ma swój świat, zamyka w sobie cały ból. Chce go udusić, a potem wypłakać. Cały czas z nim walczy. Nie umie się zwierzać. Za bardzo ją to boli. Zapisuje to tylko w swoich myślach. Wszyscy mają ją za szczęśliwą dziewczynę, która cały czas się śmieje. Ale ona się śmieje, żeby nie płakać. Gdy popatrzysz w głąb jej oczu, poznasz prawdę. Tylko tak możesz zobaczyć co ona czuje, i jaka naprawdę jest, a potem ile dla Ciebie znaczy.'
|
|
 |
|
-A co mi zrobisz jak Cię pocałuję?
-Oj nie wiem.
-A dostane w mordę czy nie?
-Oj nie wiem.
-Wiesz, z przyjemnością zaryzykuję.
-Ale ja się tak łatwo nie dam.
-A ja nie odpuszczę !
|
|
 |
|
znam jednak takie miejsca, gdzie lepiej chodzić z nożem.
|
|
 |
|
piętnaście po czwartej rano wszystko wydaje się możliwe. absolutnie wszystko..
|
|
|
|