 |
|
Na zewnątrz około - 20 stopni.. Zamarznięty lód na chodnikach, spadające ostatnie tej zimy płatki śniegu, brak jakiegokolwiek przechodnia, brak też tych zakochanych par, które jeszcze niedawno ogrzewały się miłością.. Brak Ciebie i mnie. W zamian mam ból, pieprzoną tęsknotę i malutką nadzieję na to, że tamte dni kiedyś jeszcze powrócą..
|
|
 |
|
- Gdzie Cię mogę znaleźć?- zapytało Życie
-Nie szukaj mnie, bo i tak nie znajdziesz. Przyjdę do Ciebie w najmniej oczekiwanym momencie, bo lubię... zaskakiwać- odrzekło Szczęście.
|
|
 |
|
Siedziała ze znajomymi patrząc na ludzi na parkiecie kiedy podszedł do niej On. 'Zatańczysz?' zapytał. Cholernie zdziwiona potakując złapała go za rękę. Przytulił ją do siebie i położył ręce na jej biodrach. Kołysząc się w rytm muzyki patrzyli sobie prosto w oczy. 'Błyszczysz' stwierdził z cwaniackim uśmiechem. Zaśmiała się zawstydzona. Czuła na sobie jego ciepły oddech, który przyprawiał ją o dreszcze. Wierzchem dłoni przejechał po jej rumianym policzku. 'Zakochałem się w aniele' powiedział bawiąc się jej kasztanowymi loczkami. Nie do końca rozumiejąc jego słowa spojrzała na jego kuszące, kształtem przypominające serce, usta. Spostrzegł to, delikatnie ją nimi musnął. Odwzajemniła pocałunek. 'Do zobaczenia aniołku' szepnął jej do ucha i zanim zdążyła coś odpowiedzieć On już zniknął w tłumie. 'Aniołku' powtórzyła bezgłośnym ruchem warg.
|
|
 |
|
Moje kłamstwa, mój ból, moje straty, moje wybory, moje życie i proszę zamykać drzwi przy spierdalaniu z niego.
|
|
 |
|
ułożyłam swój świat na nowo . zaplanowałam każdy szczegół . wszystko było pozbawione ciebie , ale ty swoim zwyczajem wprosiłeś się w moje nowe życie . nie zważając na to , ze mam uczucia i jak zawsze po chwili uciekłeś . pozostawiając mnie ze złamanym sercem , zniszczoną rzeczywistością i odrobiną nadziei na to , że może jeszcze kiedyś wrócisz .
|
|
 |
|
'oddawaj mi do cholery tą kołdrę' powiedział zirytowany. 'spierdalaj' wymruczałam wpółprzytomna. próbując mi ją wyrwać wylądował na podłodze. 'i tam kochanie śpij' rzuciłam, za co po chwili dostałam poduszką w twarz. 'a mówią że kobiety to słaba płeć' powiedział wdrapując się na łóżko i zaczął nadgryzać mi ucho, czego tak bardzo nie lubiłam. 'najwidoczniej nie jestem kobietą' mruknęłam odwracając się do niego plecami. 'śpij już mój ty mężczyzno' rzucił na dobranoc zapierdalając po dodatkowy koc.
|
|
 |
|
cholernie boli, kiedy mijasz dziewczynę, z którą jeszcze kilka miesięcy temu łączyło cię tyle wspólnego, dziewczynę, która wiedziała o tobie dosłownie wszystko. dziewczynę, która była z tobą w każdej trudnej dla ciebie chwili. dziewczynę, która nie jest w stanie powiedzieć ci dziś zwykłego 'cześć'. ze łzami w oczach siedzisz i zastanawiasz, się jak mogłaś to wszystko spieprzyć. i mimo tylu niemiłych słów, które padły podczas waszych kłótni, masz ochotę pójść teraz do niej i cholernie mocno ją przytulić, tak jak kiedyś, ale nie możesz. ta bezsilność rozpierdala cię od środka, a ty nie możesz nic zrobić.
|
|
 |
|
pamiętam jak twoje ciepłe dłonie rozgrzewały moje skostniałe ręce, pamiętam jak długo wpatrywałeś się w moje źrenice, pamiętam twój ciepły oddech na mojej szyi, pamiętam twój dotyk, od którego miałam dreszcze, pamiętam jak mnie kochałeś, cholernie dobrze pamiętam.
|
|
 |
|
a kiedyś będę tak odważna, że bez najmniejszych skrupułów przypierdolę tej szmacie w twarz.
|
|
 |
|
lubię te nasze codzienne odpały, te wybuchy śmiechu na lekcjach, zbulwersowane miny nauczycieli, teksty chłopaków, które są nawet poniżej poziomu ich inteligencji, bieganie po schodach bez celu, spisywanie pracy domowej, 'ej którą masz grupę?', stanie na czatach przed łazienką, żeby nie przyłapali kogoś z ekipy na fajkach, bieganie po korytarzu i granie w syfa, rzucanie papierkami w nauczycieli, ogólnie wszystko CO NAS ŁĄCZY. kocham te bezgraniczne zaufanie i lojalność, szczerze, to nie wyobrażam sobie, żeby mogło tego kiedyś nie być.
|
|
 |
|
kocham jak jesteś zazdrosny o tych wszytskich moich kolegów z którymi gadam , pisze , czy nawet siedze z szkolnej ławce .
|
|
 |
|
Mam dosyć tego , zaczynam od nowa , nie zwracając uwagi na przeciwności . Nie potrzebuje magi , wystarczy iskra nadziei i wszystko się zmieni . Więc biorę się w garść i nie poddaje się ziomuś . Z tą iskra nadziei w oku zaczynam budować własny świat po kroku . Z zaletami nie wadami co przecież tego chce o tym marzę o tym śnie Mówią nadzieja matka głupich , może trochę prawdy w tym jest chcesz to wierz ale ja wierzę ze im większą nadzieja tym bliżej do spełnienia tego czego naprawdę chcemy dlatego w ręce nadzieję bierzemy uwierz ze kiedyś zapomnisz o tym co ci sie przytrafiło a bd tak jak by ci sie śniło . Bierzemy sie w garść budujemy nasz świat nie ważne ile masz lat kolego jeśli będziesz chciał dopniesz swego ważne ze masz nadzieję i nie poddajesz sie . Bo dla mnie to cel który realizować chce . A jeśli pojawia sie przeszkody chuj wybuduje schody . Wszystko sie zmieni tylko musisz mieć odrobinę nadziei , Mówią nadzieja matka głupich . .
|
|
|
|