 |
|
Odeszło, sponiewierane przez nieczułe serca. To tylko wspomnienia z tamtych chwil, ulotne zdarzenia.
|
|
 |
|
Wszystko to, co kiedyś było najważniejsze, teraz - bezcenne, może nawet nieistotne.
|
|
 |
|
A one nie mają już nawet smaku, zabrał wszystko czas, pozwolił zapomnieć, otulić cieniutką mgiełką kurzu.
|
|
 |
|
Daremnie szukamy drogi do siebie, bezowocnie muskamy wspomnienia, pragnąc, by znów odżyły, stały się namacalną rzeczywistością.
|
|
 |
|
Już nie my, teraz tylko ty i ja. Powoli próbujemy odgadnąć sens tamtych pospiesznie spisanych słów, niewypowiedzianych myśli.
|
|
 |
|
A jeśli mnie mimo wszystko potrzebujesz, zatrzymam ten pędzący pociąg, który podąża do
K r a i n y Z a p o m n i e n i a .
|
|
 |
|
Przyciskając usta do zimnego szkła zostawił na nim swój ciepły oddech.
|
|
 |
|
Jego obecność i miłość okazały się silniejsze. Spojrzała za siebie, czując na sobie jego wzrok. Ujrzała kawałek szklanego muru, a za nim jego postać.
|
|
 |
|
Będzie szeptał do niej z ustami przyciśniętymi do zimnego szkła, wierząc, że któregoś dnia podejdzie do niego i przyciśnie swoje wargi, dłonie, całe swoje ciało
|
|
 |
|
Wstała i zgarniając płaszcz, w którego fałdach ukrył się lęk, ruszyła przed siebie. Stukając obcasami zostawiała za sobą głos swojego serce i ślad, który zmyje jesienny deszcz.
|
|
 |
|
Lazurowe tęczówki przeszyły ją na wskroś.
|
|
 |
|
Najważniejsza była dla niej jego obecność. Cokolwiek się w tym zawierało. Chciała go przyjąć, bez względu na to, czy składał się z samych wad, czy zalet. Bez względu na to, czy brał ją pod uwagę snując marzenia. Potrzebowała go i nie umiała z tym walczyć. Stał się jej całym światem. Wypełnił ją od środka i teraz każda jej cząstka pragnęła go. Był fundamentem jej istnienia, bez którego zachwiałaby się cała budowla, którą tworzyła.
|
|
|
|