 |
|
pisałam, mówiłam, czułam oddając każdej z tych czynności część siebie. w słowach czy gestach odkruszałam kawałek mojej duszy, zostawiając go wraz ze wspomnieniem któregoś ze spacerów, rozmów, wieczorów. przypadkiem wyzbyłam się Jej doszczętnie, uzależniając całe swoje życie od przeszłości. i głównie od Niego, zarazem.
|
|
 |
|
taka codzienna tradycja - ten wysoki kubek z kakao i wyłącznie Ty w mojej głowie.
|
|
 |
|
wiele osób pojawiło się epizodycznie w moim życiu, by niedługo potem zniknąć. wiele sytuacji pozostawiło jakieś piętno na mojej osobie i uczuciach. dużo, cholernie dużo przeminęło. odeszło nieodwracalnie, zostawiając po sobie jedynie sentymenty.
|
|
 |
|
proszę wybacz, mówiłem, nie ma miłości na ulicach
|
|
 |
|
mocno czuję zwątpienie tu, czuję zmęczenie tu, brak snu i ból
|
|
 |
|
coraz mniej wiary w dobro, życie słodkie jak likier
to konfrontacja marzeń z chodnikiem
|
|
 |
|
czasem chcę uciec, muszę prawdziwie istnieć. pozostać tu to dla mnie dalej ocierać się o granice
|
|
 |
|
rozmowy już nie w cztery oczy, już nie są osobiste
|
|
 |
|
wiem, że masz miejsca, te gdzie mieszkać w nich to marzenie
|
|
 |
|
tamte czasy była w nas energia,
rządni wrażeń, dziś połowy nawet nie pamiętam
|
|
 |
|
to była noc, co za krótko trwa,
w powietrzu siwy dym i pełne szkła
|
|
 |
|
żeby pokazać jak mi wisisz nie mam takich luźnych spodni
|
|
|
|