 |
|
Potrzebuję osoby, z którą mogłabym porozmawiać o wszystkim, do której mogłabym zadzwonić w środku nocy tylko dlatego, że jest mi źle. Z którą piłabym hektolitrami ulubioną, malinową herbatę, a w chłodne jesienne popołudnia mleczną kawę. Z którą chodziłabym na długie spacery nieważne o jakiej porze roku. Z którą siedziałabym na ławce podczas letnich wieczorów i patrzyła w gwieździste niebo. Z którą mogłabym mieć masę niezapomnianych przygód czy wspomnień. Z którą nabijałabym się, że nie potrafię siarczyście przekląć nawet w najcięższych sytuacjach. Potrzebuję osoby, która przyjechałaby do mnie bez zaproszenia, przywiozła paczkę żelek, władowałaby mi się pod koc i włączyła tandetny film. Po prostu potrzebuję osoby, która byłaby moją bratnia duszą...
— ...zaraz, teraz i tutaj
|
|
 |
|
Najsmutniejszy rodzaj smutku to kiedy płaczesz pod prysznicem albo w łóżku w nocy, ponieważ nikomu nie pokazujesz, co naprawdę czujesz.
|
|
 |
|
Ile jeszcze razy musisz mnie zranić, żebym zrozumiała, że nie warto już o Ciebie walczyć?
|
|
 |
|
Nigdy nie przypuszczałam, że moja przyjaciółka, którą traktuje jak siostrę, nie będzie chciała nawet wiedzieć co u mnie..
|
|
 |
|
…można nie spać przez cały tydzień, przepłakać całą noc, stracić głowę z miłości i nikt niczego nie zauważy.
|
|
 |
|
Problem w tym, że nie mam Ciebie ale kto by tam się przejął i pozmywam te naczynia, które ciągle leżą w zlewie, a z blatu zetrę te okruchy życia na ziemię
— Przemoknięte serca miast
|
|
 |
|
zapomniałam dodać, że cały mój świat to psychiatryk.
|
|
 |
|
a Ty nadal rozwalasz mnie i składasz jak dziecko puzzle. każdego dnia odkrywam inny atom Twojej osobowości, sprawdzam fakturę skóry, koncentruję się na kurwikach, które kryjesz w tęczówkach. jesteś jak gorąca czekolada w zimowy dzień, rozgrzewasz do granic przyzwoitości i maltretujesz słodkością. znowu wyrywamy słowa z naszych ust kodując przy tym najistotniejsze informacje. planujemy przyszłość doskonałą, przepełnioną marzeniami i wiarą w lepsze jutro. czarujesz spojrzeniami rzucanymi, niby to od niechcenia, znad firanki niesamowicie długich rzęs i co najważniejsze jesteś, Twoja obecność wystarczy mi na wieczność.
|
|
 |
|
w końcu musiał nadejść ten destrukcyjny moment. w naszych sercach załomotało. nadmiar alkoholu obudził w nas zwierzęce instynkty. walka o rzeczy zupełnie nieistotne przyniosła ból, który ciężko wymazać z pamięci. płaczę, bo inaczej nie potrafię. mam dosyć bycia zimną suką. chciałabym odnaleźć się w tym wszystkim, stać się bardziej tolerancyjna, mniej odpowiedzialna i opiekuńcza. przecież tak bardzo kocham, a miłość potrafi przenosić góry. może za szybko dorosłam i moje plany są niewykonalne. marzy mi się równowaga.
|
|
 |
|
w każdym atomie duszy skrywam miliard słów, którymi chciałabym opowiedzieć jak intensywne są moje uczucia. skrywane przez wiele miesięcy, kopane przez marną egzystencję, czasami infantylne i zbyt wrażliwe. w karuzeli wspomnień widzę zupełnie inną siebie, mniej rozsądną, szczęśliwszą. mam już wszystko, ale lęk przed utratą zdobyczy nie daje mi spać. wciąż dążę do perfekcji, której nigdy nie osiągnę. pragnę uciec, trzymając jego dłoń, zostawić cały świat gdzieś za sobą, wbiec do bram raju, bo niebo na ziemi mi nie wystarcza.
|
|
 |
|
mam ochotę wyjść z siebie, stanąć obok i strzelić sobie z otwartej dłoni.
|
|
|
|