 |
|
Uległam, w identyczny sposób jak ostatnim razem, nie wiem, jak można nie ugiąć się, gdy patrzą na mnie takie oczy. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
łzy spłynęły po moich policzkach, a ja siedząc tak w ciszy nie umiałam nad tym zapanować. poczułam niewyobrażalny ból, który przeniknął mnie na wskroś. każdy mięsień, każda żyła, każdy fragment skóry piekł niemiłosiernie z tęsknoty, która stała się tak kurewsko silna. nie wiedziałam, że potrafię tak kochać, nie wyobrażałam sobie, że jeden człowiek obudzi we mnie takie emocje. jedyna myśl, która wypełniała moją głowę, to chęć wtulenia się w jego ramiona. ciepłe, bezpieczne, silne. Boże spraw bym zapanowała nad tym, pozwól mi poczuć ulgę w tym całym chaosie, bo widzę jak z dnia na dzień zatracam się w uczuciu, którego totalnie nie pojmuję. daj mi siłę, bo gubię drogę, gubię się w alejkach własnej duszy, która tworzy obrazy raniące tak boleśnie.
|
|
 |
|
Fale naszych uczuć spokojnie rozbijają się o nasze serca tworząc pełną harmonie w nas.Nasze oddechy niczym orkiestra grają nad naszymi twarzami wśród niemych słów naszych ust.Mówisz do mnie milcząc i rozumiem to bardziej niż jakiekolwiek słowa.Twój wzrok, zerwone usta, pieprzyk,dołek,delikatna skóra,zimne stopy,to wszystko przekonuje mnie jak bardzo mnie kochasz. Każdy Twój gest daje mi pewność o tym,że sens mojego życia istnieje.Splecione palce,w których chowamy całą obawę o jutro upewniają mnie, że nawet kiedy wygaśnie blask moich oczu,a krew zwolni mój powód by żyć-Twoja miłość nadal będzie tętnić tą samą siłą,a nawet większą.Wszechświat rozszerzając się rozszerzy nasze serca by mógłby pomieścić jeszcze więcej hektolitrów miłości,które nigdy się nie przeleją,ani nie wyschną.Będą oceanem bez dna.Niebezpiecznym,a zarazem spokojnym.Oceanem,na którym chcę dryfować do końca życia.
|
|
 |
|
Odejdę z tego świata tak samo jak i na niego przyszłam. W ciszy, pośród czterech ścian, zapijając kolejną dawkę ukojenia. — melancolie
|
|
 |
|
Tak dawno nic nie było dobrze. Tak dawno nie uśmiechałam się szczerze w odpowiedzi co u mnie. Nie pamiętam jakie to uczucie, kiedy wszystko układa się po mojej myśli. Szkoda./esperer
|
|
 |
|
I nadchodzi ten moment pożegnania. Wiesz, że ten ktoś nie wróci za dzień, miesiąc, nawet rok. Wiesz, że ten ktoś jest teraz znacznie dalej niż może to wskazać mapa. Chcesz się pożegnać i nie wiesz co zrobić. Miotają Tobą emocje. Nie wiesz czy śmiać się, bo były dobre chwile, czy płakać, bo te chwile już nie wrócą. Chciałbyś powiedzieć tak wiele, że aż brakuję słów, by powiedzieć cokolwiek. Wiesz, że osiągnąłeś właśnie taki poziom smutku, że coś hamuję Twoje łzy, bo nawet one już nie wyrażają tego bólu. Stoisz nad trumną i decydujesz się w końcu na banalne "Wiesz,że Cię kocham. Pa dziadziu". Dotykasz jego dłoni, ale nie ma tam życia. Dotykasz jego dłoni, ale ona już nigdy nie zamknie Cię w swoim uścisku, nie opatrzy zranionego dziecięcego serduszka. Wiesz, mam tylko nadzieję, że z natłoku moich myśli, zrozumiałeś wszystko. Wiem, że jesteś, nawet jeśli byłam na Twoim pogrzebie. Wiem, że na mnie patrzysz, tylko z trochę wyższego stanowiska. Żegnaj dziadziu./esperer
|
|
 |
|
Potrafiłam odejść, choć uwierz, że nie chciałam. Wszystko dlatego, że szanuję samą siebie i wolę ryczeć samotnie w poduszkę, niż kolejny raz patrzeć jak mnie ranisz, a ja nic z tym nie robię./esperer
|
|
 |
|
nie wiem kim będziemy dla siebie w przyszłości. dla mnie to nie jest przelotna znajomość. nie chcę żeby to się skończyło. wiara, że może właśnie Ty jesteś tym, na kogo czekałam całe swoje osiemnastoletnie życie dodaje mi sił. i może te słowa są banalne, ale to co zaczynam do Ciebie czuć nie jest banalne, jest piękne, silne. właściwie to nigdy się tak nie czułam. uwielbiam rozmawiać z Tobą do późna, uwielbiam te Twoje zdrobnienia. całego Cię uwielbiam. / soup
|
|
 |
|
(...) pierwszy raz właśnie wtedy, na ułamek sekundy, pojawiła się we mnie myśl o przyszłości z Tobą. a zaraz potem zaczęłam się tego bać... / J.L.Wiśniewski
|
|
 |
|
i kiedy tak słucham teraz kawałków, które zawsze słuchaliśmy wspólnie, wszystko nagle wraca. za zamkniętymi powiekami przewijają się miliony wspólnie przeżytych chwil, które sprawiały, że te wakacje zapisały się jako jedne z lepszych. spontaniczne wypady, pijackie libacje w ciągu tygodnia, niezapowiedziane wizyty, z których każda następna wymagała ode mnie szybszego ogarnięcia. i wiesz? mam ochotę rozpłakać się jak mała dziewczynka, bo dociera do mnie, że wraz z końcem wakacji nadejdzie ten nieunikniony koniec. a przecież ta grupka chłopaków stała się moją rodziną, otworzyłam się na nich, przestałam skrywać twarz za maską pozorów. poznali mnie na wylot, widzieli zapłakaną, pijaną, w pidżamie, bez makijażu, smutną, wkurwioną, roześmianą, w szpilkach, w dresach, zaspaną, zazdrosną, widzieli każdą wersję mnie. pozwoliłam im na poznanie wszystkich tajemnic. dlatego nie pozwolę im odejść, nie pozwolę by to wszystko tak nagle miało się skończyć. choćbym miała poświecić wiele.
|
|
 |
|
Czujesz to szczęście? Jak rozpierdala serce, każdym uderzeniem wgniatając smutek w ziemię? [ ciamciaa ♥ ]
|
|
 |
|
"popatrzyła na mnie i nagle zrobiło sie przyjemnie jakby ktoś owinął mnie w ciepły koc. dotknęła moich ust wargami i natychmiast straciłem podstawowe myślenie i czekam znów aż wyjdzie słońce bo kto wie co przyniesie kolejny przypływ"-dla.niej
|
|
|
|