 |
|
Pewien wykładowca trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot, rozpoczął zajęcia od pytania: - Czy ktoś chce ten dwudziestodolarowy banknot? Podniósł się las rąk, lecz wykładowca dodał: - Zanim go oddam, muszę jeszcze coś zrobić - po czym zmiął go z całej siły. - Czy ktoś nadal go chce? Wciąż widać było podniesione ręce. - A jeśli zrobię to? - spytał, po czym cisnął nim o ścianę, zaczął obrzucać wyzwiskami i deptać. Wreszcie podniósł zabrudzony, sponiewierany pieniądz i powtórzył pytanie. Nadal w górze było mnóstwo rąk. - Nigdy nie zapomnijcie tego, co widzieliście - powiedział wykładowca. - Niezależnie od tego, co zrobię z tym banknotem, zawsze będzie wart dwadzieścia dolarów. W życiu często bywamy poniewierani, deptani, upokarzani i obrażani, a mimo wciąż jesteśmy tyle samo warci.
|
|
 |
|
muszę się ogarnąć. poukładać ten chwilowy burdel uczuć.
|
|
 |
|
Wiem ze nie znajdziesz we mnie tej ślicznej i pociągającej laski którą chciałbyś mieć i możliwe że taka by ci przypasowała w 100% taką o jakiej chłopaki zawsze marzyli. Nie potrafię Ci tego zapewnić ale mogę zapewnić ci to ze jak bede to będę do samego końca. ♥
|
|
 |
|
Udowodnię Ci, że mi zależy. I chociażby dla siebie, dla własnej satysfakcji udowodnię, że potrafię walczyć o to, co kocham
|
|
 |
|
tęsknie za tobą potrzebuje i kocham . nic się nie zmieniło nikt nie może zająć twojego miejsca
|
|
 |
|
Masz tak ? kiedy poczujesz pewien zapach, usłyszysz pewną piosenkę, zobaczysz pewną rzecz, przypomina Ci się jakiś moment w życiu i chcesz to dalej czuć, słyszeć i widzieć?
|
|
 |
|
a wiesz co boli najbardziej ? Nic, wlasnie nic. ta jebana pustka, którą wypełnić może tylko Twoja miłość która nigdy nie istniała.
|
|
 |
|
bo teraz najbardziej potrzebuje przytulić się do niego - słuchać jak bije mu serducho, słuchać jak mówi, że mnie kocha. patrzeć jakie robi miny, jak stara się mi poprawić humor. potrzebuje go teraz, tutaj.!!
|
|
 |
|
I niby nie pisaliśmy o niczym ważnym, ale podnosił mi się poziom endorfin we krwi, kiedy widziałam jak świeci się okienko w telefonie, gdy przyszedł sms od Ciebie.
|
|
 |
|
To nie tak, że się poddałam. Po prostu daję spokój, bo to nie ma żadnego sensu, a niedługo nie będzie miało znaczenia.
|
|
 |
|
wyjmujesz odpowiednio zmrożone piwo z lodówki i siadasz przed telewizorem. przewijasz z kanału na kanał kiedy ktoś puka do drzwi. odkładasz butelkę na mały, szklany stolik i ruszasz, aby otworzyć. może to listonosz zmienił godziny pracy, a może twój przyjaciel wyhaczył znów jakąś domówkę na mieście, ale nie. tam stoi ona. w zwiewnej sukience owiana tak dobrze znanymi ci perfumami. z tym samym świdrującym spojrzeniem i zagryzioną wargą. wróciła. masz nagłą ochotę przytulić ją do siebie i przypomnieć sobie smak jej ust. - spróbujmy jeszcze raz. - słyszysz jej cichy, lecz zdecydowany głos. gubicie się gdzieś pomiędzy własnymi oddechami, a sercami przesiąkniętymi tęsknotą i rozdarciem. ona znów się uśmiecha, a ty znów trzymasz ją w ramionach. znów czujesz się najszczęśliwszym głupcem na świecie. znów masz cały świat u stóp.
|
|
 |
|
ile razy chciałeś dobrze, a wyszło jak wyszło ? ile razy coś zjebałeś, bo chciałeś za szybko ?
|
|
|
|