 |
|
kiedy stoisz przede mną i patrzysz na mnie, cóż ty wiesz o moich wewnętrznych cierpieniach i cóż ja wiem o twoich. nawet gdybym upadł przed tobą i szlochając powiedział ci o moich, cóż więcej mógłbyś wiedzieć o mnie niż wiesz o piekle, kiedy ktoś opowiada, że jest gorące i straszliwe.
|
|
 |
|
spierdoliłeś coś, to czasem lepiej nie naprawiać, bo zagojone rany można łatwo rozdrapać
|
|
 |
|
jestem wdzięczna za to okazane serce, lecz bólu, gdy odchodzi nie zniosę już kurwa więcej
|
|
 |
|
jestem bezradna jak Ty, a wiesz co jest najgorsze? że uczę się z tym żyć i staję się tym, kim najbardziej nie chciałam być, stoi przy mnie tyle osób, a nie zna mnie prawie nikt
|
|
 |
|
a rano mdłości i żal do samych siebie.. po chuj biegliśmy w stronę, której żaden nie był pewien? ja nie wiem
|
|
 |
|
obiecywałaś mi prawdę, podarowałaś mi pasje. prosiłaś, żebym obiecał, że będę z Tobą na zawsze. i co? zmieniłaś nagle zdanie, tak niby wygląda koniec? znam Cię lepiej niż Ty samą siebie, więc pytam jak możesz..
|
|
 |
|
czułem, że czujesz to co ja, może się mylę, czułem tak, gdy spojrzeniami spotkaliśmy się przez chwilę
|
|
 |
|
musze żyć albo zawsze z Tobą, albo nigdy Cie nie oglądać.
|
|
 |
|
Piecze zgaga, w gardle ściska, była ci taka bliska.
Jakaś siła ręką radio o ścianę ciska
łzę wyciska, pada deszcz, błyska.
Beznadziejnie, co robić? Sprawa jest ślizga,
jak postępować, czy warto jeszcze próbować ?
Czy to już koniec i masz go zaakceptować ?
Przestałeś czuwać, pamiętaj wiecznie należy badać
zbyt wielkich nadziei nie ma co pokładać
im wyżej wejdziesz, tym dłużej będziesz spadać...
|
|
 |
|
Lepsza połowa odeszła, może nie wrócić
siedzisz bezwładnie, nie wiesz jak to odwrócić .
Nie wiesz jak to rozumieć, nie wiesz jak to tłumaczyć
ej ile ona mogła dla ciebie znaczyć ....
Wybaczy ci, czy raczej ty masz wybaczyć
sam już nie wiesz, w nerwach mogło wypaczyć.
|
|
|
|