Szarpnęła taflę okna i obserwowała, jak papieros, paląc się jeszcze, leci w pełną świateł i pędzących taksówek wielkomiejską noc. Wirując, spada w dół, w dół, dół, razem z jej złudzeniami, uczuciami i wszystkim.
Jak maleńka płonąca baletnica.
Jak odłamek stłuczonej przez chuliganów betlejemskiej gwiazdki.
|