i znowu siedze sama przed soba. siedze w wielkiej pustej sali. jest czarno. bardzo czarno. ciemno i ponuro. wstaje probuje sie wyrwac ale... ide widze przed soba lustro. jest wielkie pozlacane przepiekne. nie, nie chce sie przegladac . wszystko tylko sie nie przegladac bo bede plakac a nie chce plakac nie znowu. obiecalam mu. obiecalam ze juz do tego nie wroce. obiecalam ze bede normalna jak wszystkie zeby przy mnie zostal. obiecalam. ale to jest silniejsze.... podchodze do tego pieknego lustra w nadziei ze w odbiciu zobacze kogos wspanialego... i ... zawodze sie. widze paskude. stojacy koszmar z brzydka cera, trzema wlosami na glowie a co najgorsze grubego paszczura. tluszcz wylewa sie kazdym mozliwym zakamarkiem. jest wszedzie. nie stop przestan tak myslec. obiecalas pamietasz ? pamietam. ale nie moge sie wyrwac / enagna
|