Stoimy przed sobą, polepione nieme słowa wychodzą z moich ust kierując się w twoją stronę. Mój rytm serca jest nie równy, mówię szybko w obawie, że znów za chwilę znikniesz. Przestaje mówić zapada między nami głucha cisza. Zaczyna padać deszcz . Nie wytrzymuje, huragan w moim sercu zmienia się w tornado. Wybucham. Chwytam Cię za ramiona. Krzyczę do Ciebie - Mów.. Cisza ... Powiedz coś do mnie, proszę. ... Cisza. Łzy giną w strugach padającego deszczu. Znów proszę abyś coś powiedziała, chce usłyszeć twój kojący głos... Poddaje się. Widzę Twoja minę, widzę, że nie rozumiesz co do Ciebie mówię. Jakby była przed nami niewidoczna bariera. Znów się zaczyna. Dzień w dzień śnisz mi się jak odliczanie, odliczanie do tego dnia. Im bliżej do niego, tym bardziej mój mózg intensywnie myśli. Czyż bym się bał kolejnego spotkania z ...pustką ? /FBT
|