odczytałam sms'a, którego mi wysłałeś po północy. podejrzewałam, że jesteś pijany, ale nie uchroniło mnie to, przed wylaniem łez bólu, nie uchroniło przed nieprzespana nocką. widziałam, jak wstaje dzień, słyszałam, jak pieje kogut, by zaświadczyć wschód słońca. łzy nadal spływały. zaczęły śpiewać ptaki ogłaszając porę nowego dnia. za oknem robiło się coraz jaśniej, a ja nadal przewracałam się z boku na bok. gdzieś w głębi duszy poczułam pustkę, żal, słabość własnej siebie i niedowartościowanie. aż w końcu zasnęłam. chwilę później obudził mnie budzik, świadczący o porze na tabletki. wstałam z wielką niechęcią do czekającego mnie dnia, z podpuchniętymi oczami od płaczu i goryczą na twarzy. wciągnęłam na siebie dresy i rozciągniętą koszulkę oraz maskę szczęścia na twarz, by udawać, że wszystko jest ze mną w porządku. że wszystko jest w porządku z zewnętrza częścią mnie.
|