Chcę nagle wiedzieć, od którego punktu mój smutek ma sens, a radość ma swój powód. Przepraszam, ale nauczyłam się właśnie żyć i nie zamierzam tego zmieniać. Straciłam część siebie odpowiedzialną za uczucia i radość. Wyparowała, odeszła, wyemigrowała, nie zostawiła listu pożegnalnego, nie pisze z daleka, udaje, że zniknęła, leży krzyżem gdzieś pod drzewem i wsłuchuje się w dźwięk przejeżdżającego metra. Nie tęskni, nie lubi, znajdzie inną duszę, a mnie zostawiła samą w pustym, chłodnym mieszkaniu.
|