Mogę przeklinać co drugie słowo. Mogę palić papierosa za papierosem. Mogę iść odreagować na milion sposobów. Mogę usiąść i płakać przez cztery godziny. Mogę żalić się każdej napotkanej osobie. Mogę martwić się, że wszystko spieprzyłam. Mogę sądzić, że to nie moja wina. Mogę wkurwiać się, że nie wiem, o co chodzi. Mogę próbować tłumaczyć. Ale to przecież bez sensu, jak zawsze, jak kiedyś, jak wszędzie, tak bardzo bez sensu. Mogę udawać, że mam to wszystko gdzieś albo wmawiać sobie, że znaczy dla mnie bardzo dużo. Mogę wszystko. Mogę cieszyć się, bawić, śmiać, poznawać, smakować. Mogę spaść na dno, odbić się, a potem spaść jeszcze niżej. Mogę szukać siebie, mogę poukładać cały ten burdel. Mogę wkurwiać się, że znowu mi nie wychodzi...
|