Był mężczyzną, którego kochałam, mężczyzną z którym byłam tak doskonale zsynchronizowana, zespolona, że trudno było powiedzieć gdzie kończyłam się ja, a gdzie zaczynał się On. Byłeś ukrytym wierszem mego serca. Czytałam Cię bez przerwy, uczyłam się Ciebie na pamięć, w każdej chwili naszej rozłąki. Dla niektórych istnieje tylko ta jedna, jedyna osoba, od początku do końca. Nikt inny nie pasuje. Nikt inny nie trafia do serca w ten sposób i nie żyje w nim. Byłeś odpowiedzią na każdą modlitwę, jaką zanosiłam. Byłeś pieśnią, marzeniem i szeptem. Kiedy Cię pokochałam, nie mogłam pojąć, jakim cudem tyle czasu bez Ciebie wytrzymałam. Tak często mówiłeś, że na mnie nie zasługujesz, ale przecież nie byłam zapłatą ani nagrodą, nie musiałeś robić nic, żeby sobie na mnie zasłużyć. Kochałam w Tobie również to, co Ty uważałeś w sobie za nie warte miłości.
|