Podszedł. Złapał za rękę i zapytał czy może z nim porozmawiać. Zgodziła się. Poszli w ciche miejsce. Zaczął ją przepraszać. Tłumaczyć się ze wszystkiego. Podarował różę na przeprosiny. Mówił, że jest dla niego ważna. Że mu na niej zależy. Że zrobi wszystko by z nim była. Złapał ją w objęcia. Uniósł lekko w górę. Dziękował, że mu wybaczyła. Przystawił ją delikatnie do ściany. Oparł się ręką na wysokości jej głowy. Powoli zbliżając swe usta do jej warg. Kiedy ona zobaczyła o co mu chodzi wyrwała się z jego objęć. Wybiegła ze szkoły. Prosto na ulice. Zaczęła płakać. Nie wiedziała co ma robić. Wybiegła na ulicę nie rozglądając się. Nie zauważyła nadjeżdżającego samochodu. Hamulce tylko zapiszczały. Jednak nie dość szybko. On wybiegł za nią. Ale jedyne co zobaczył to moment uderzenia. Dziewczyna nieruchomo leżała na szosie. W kałuży własnej krwi. Podbiegł do niej. A na policzkach widać było pojedyncze łzy. Wypadek rozwiązał jej problem. Nie musiała wybierać żadnego z nich. Umarła.
|