Kolejny łyk wina. Spływający alkohol po krtani łaskocze zmysły drażniąc przełyk. Szczelnie przykrywając się kocem strąciła puste butelki. Za oknem nicość ogarniająca przestrzeń jak alkohol jej organizm. -za miłość! -uniosła butelkę do góry, po czym upiła spory łyk. Ręce spoczęły na szyjce naczynia, a usta ułożyły się na zewnętrznej części gwinta. Zaszufladkowana w jednej roli staje się ograniczona na świat. Zanurza się w kolejnej porcji procentów. Słone łzy napłynęły do oczu rozmazując rzeczywistość. -za idealnych facetów! -Wykrzyczała z butelką w górze, ledwo utrzymując równowagę. -za wolność, bez żadnych przejawów kontroli... Naczynie rozbijające się o posadzkę przeszywa gęstą ciszę. Opierając głowę o szeroką okiennicę , dziewczyna niezdarnie otwiera kolejną lampkę wina. /sstrachsiebac
|