chciałabym cię dotknąć tak, jak dotykam twojego imienia. ale boję się chwili, w której zobaczę twoje brwi i usta. jest tyle linii uśmiercających tkliwość i tyle przyćmionych świateł nie szepczących o miłości. chciałabym cię poznać dotykiem, chciałabym, żebyś przyszedł w nocy, pochylił się nade mną śpiącą i znowu odszedł jak księżyc. przestałabym wpatrywać się w nieruchome okno i usnęłabym wtulona w zapach po tobie..
|