jej drżące usta, nie potrafiły wydobyć z siebie ani słowa. stojąc w deszczu cała przemoknięta, wypiła ostatni łyk wódki i rozbiła butelkę o najbliższy chodnik. zaczęła w myślach przeklinać swoje życie. i obiecała sobie, że to już ostatni raz. upadła na drogę. ogarnęła ją bezsilność. nie miała już siły, by wstać i ciągnąć dalej to przedstawienie, potocznie zwane życiem. wiedziała, że już dłużej nie da rady. w tej samej chwili nadjechał rozpędzony samochód. było tylko słychać piski, gwałtownie hamujących opon.
|