Każdy narzeka na poniedziałki, zaś ja zaliczam je do dni odrodzeń. Piątki dla innych są uwolnieniem, mnie zakuwają w kajdany, męczą Tobą i wspomnieniami. Są zapoczątkowaniem trzydniowego niczego. Jednej,jebanej pustki, która prowadzi do szukania Cię w dziurze tamtejszej nocy. Marzę o poniedziałku; spotkaniem z ludźmi, chociaż udawaniem, że ich słucham. Pragnę pójścia do szkoły, spoliczkowań od przyjaciółek, kiedy się zawieszam. Chociaż w ten sposób czuję, że jeszcze jestem, że wciąż w minimalnym stopniu trwam.
|